Zarzuty dla lekarki, która nie pomogła półtorarocznemu Kubie po połknięciu agrafki
Mały Kuba połknął agrafkę. Rodzice półrocznego chłopca szukali pomocy w szpitalu w Krotoszynie. Dyżurna lekarka zbadała chłopca, zleciła badania i poradziła rodzicom, żeby zabrali syna do innego szpitala. Tyle że własnym autem, a nie karetką. Prokuratura przedstawiła właśnie lekarce zarzuty.
Prokurator przedstawił zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Lekarka nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej przestępstwa i złożyła wyjaśnienia. Postępowanie jest kontynuowane. Prokurator weryfikuje wersję przedstawioną przez podejrzaną. W najbliższym czasie podejmie decyzję co do dalszego toku postępowania - wyjaśnił Krzysztof Bukowiecki z prokuratury w Łodzi.
Po zdarzeniu w szpitalu już wprowadzono zmiany, mające zapobiec podobnym przypadkom w przyszłości.
Po tym zdarzeniu wprowadziliśmy konsultacje dwóch lekarzy przy wielu przypadkach – są to konsultacje lekarza, który pracuje na SORze oraz lekarza, który jest np. na oddziale chirurgicznym, jeśli mamy do czynienia z urazami u dzieci - mówi jeden z lekarzy szpitala w Krotoszynie.