Cała sytuacja miała być rzekomo "zabawnym challenge’em" – typowym dla mediów społecznościowych pomysłem na "wyrwanie się z rutyny". Zamiast śmiechu skończyło się na policyjnej interwencji i zarzutach karnych.
Poszkodowany, mimo skrajnie trudnych warunków, zdołał przejść około dwóch kilometrów do najbliższych zabudowań. Tamtejsi mieszkańcy natychmiast wezwali pomoc – mężczyzna był już mocno wychłodzony, ale przytomny i w stanie mówić. Szybka reakcja okolicznych ludzi oraz przyjazd karetki zapobiegły najgorszemu.
Policjanci z komisariatu w Dąbiu bardzo szybko ustalili sprawców – 20-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę, znajomych ofiary. Oboje zostali zatrzymani jeszcze tej samej nocy. Usłyszeli zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.). Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności.
Sprawa budzi szczególne oburzenie z dwóch powodów. Po pierwsze – poszkodowany jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną, co oznacza, że nie był w stanie w pełni świadomie zgodzić się na tak ekstremalny "żart". Po drugie – pomysłodawcy doskonale zdawali sobie sprawę z niskiej temperatury i realnego zagrożenia życia, a mimo to zostawili kolegę samego w lesie bez telefonu, ubrań i możliwości wezwania pomocy.
Policja apeluje do rodziców, opiekunów i samych młodych ludzi: internetowe wyzwania, które wyglądają "śmiesznie" na TikToku czy Instagramie, w realnym świecie potrafią skończyć się kalectwem albo śmiercią.