Do zdarzenia doszło w miejscowości Bitonto. Gracz po sprawdzeniu kuponu w punkcie sprzedaży zobaczył komunikat informujący, że wygrana "nie może zostać wypłacona". Uznał, że los jest nieważny i wyrzucił go do kosza.
Dopiero po powrocie do domu bliscy zwrócili mu uwagę, że w losowaniu padły liczby, które od lat regularnie wybierał – 2, 4, 8, 10 i 51. Wtedy zrozumiał, że doszło do pomyłki. Okazało się, że taki komunikat pojawia się również wtedy, gdy wygrana jest zbyt wysoka, aby mogła zostać wypłacona w sklepie.
Rodzina natychmiast wróciła do punktu sprzedaży, jednak było już za późno – kupon został zabrany wraz z innymi odpadami przez śmieciarkę. Rozpoczęła się prawdziwa akcja ratunkowa, w którą zaangażowała się firma odpowiedzialna za odbiór śmieci.
Na szczęście ciężarówkę udało się odnaleźć, zanim jej zawartość została sprasowana i wywieziona na wysypisko. Jak podkreślali przedstawiciele przedsiębiorstwa, ogromnym sprzymierzeńcem okazał się kalendarz. Ponieważ był weekend, odpady nie zdążyły jeszcze trafić do utylizacji.
Pojazd skierowano do specjalnego miejsca, gdzie przez dwa dni pracownicy ręcznie przeszukiwali tony śmieci w poszukiwaniu niewielkiego kuponu. Poszukiwania zakończyły się sukcesem we wtorkowy poranek. Zwycięski los odnaleziono w uszkodzonym worku z odpadami, a jego stan pozwalał na odebranie nagrody.
Pracownicy firmy nie kryli radości. Jak relacjonowali, odnalezienie kuponu wywołało wśród załogi entuzjazm, jakby to oni sami zostali milionerami.
Cała operacja nie była jednak bezpłatna. Zwycięzca wcześniej podpisał zobowiązanie, zgodnie z którym pokryje koszty poszukiwań swojego szczęśliwego losu.
Historia zakończyła się szczęśliwie nie tylko dla właściciela kuponu. Kierownictwo firmy zajmującej się wywozem odpadów postanowiło dla żartu kupić zdrapkę. Tym razem fortuna również się uśmiechnęła – choć w znacznie skromniejszym wymiarze. Udało się wygrać 50 euro.