Mary Anne Dagata, 72-letnia republikanka z Michigan, mieszkająca na wsi, dostrzega realną poprawę w cenach podstawowych produktów. Rok temu sytuacja była dramatyczna – ceny benzyny i dostaw żywności windowały w górę, a jajka kosztowały nawet 11 dolarów za opakowanie. "Decydowałam, co jeść ja, a co psy – dostaję tylko 24 dolary miesięcznie na bony żywnościowe" – wspomina. Dziś widzi spadek cen i mówi: "To jak dzień i noc. Wszystko się zmieniło na lepsze".
Anthony Landaeta, 33-letni niezależny wyborca z Minnesoty i ojciec 18-miesięcznego dziecka, ogranicza wydatki na jedzenie ze względu na horrendalne koszty opieki nad maluchem – 25 tys. dolarów rocznie. "Wszystko drożeje, a shrinkflation doprowadza do szału – ta sama butelka mleka modyfikowanego, tylko mniejsza za tę samą cenę" – narzeka. Trumpowi daje zaledwie 4/10 za gospodarkę: "Mówi o niej dużo, ale niewiele robi. Nie wierzę w jego słowa".
Jim Sullivan, 55-letni republikanin z Indiany, wspiera prezydenta, ale przyznaje, że w pierwszej kadencji Trumpa czuł się finansowo pewniej. Inflacja spada, ale ceny prądu i innych dóbr pozostają wysokie. "Trump obiecał, że gospodarka będzie priorytetem, ale jest rozproszony. Musi skupić się na kilku kluczowych sprawach" – ocenia. Porównując z rokiem ubiegłym, mówi: "Wtedy radziłem sobie lepiej, ale jeszcze poczekajmy".
Devynn De Velasco, 22-letnia niezależna z Nebraski, martwi się, jak zagraniczne konflikty Trumpa – np. groźby wobec Grenlandii i Danii – wpłyną na gospodarkę. "Oszczędzamy na dom, ale z tyłu głowy mamy strach przed załamaniem. Polityka i ekonomia są powiązane – jego decyzje mogą nas pogrążyć" – ostrzega.
Denise Demontagnac, 21-letnia demokratka z Maryland, rok po studiach nie może znaleźć stabilnej pracy, mimo obietnic Trumpa o "najlepszym rynku pracy w historii". "Aplikuję codziennie, ale firmy nie zatrudniają – nie stać ich. Nie widzę tych obiecanych milionów nowych miejsc pracy" – mówi rozgoryczona.
Kai Christianson, 30-letni konsultant finansowy z Kolorado i niezależny wyborca, przyznaje, że jego sytuacja poprawiła się nieznacznie, ale obawia się trwałości tych zmian. "Ulgi podatkowe pomogły firmom, rynek akcji kwitnie, ale koszty rosną. Trump obiecał szybką walkę z inflacją, ale geopolityczne konflikty z Iranem i Wenezuelą odciągają uwagę" – analizuje. Martwi go też presja na Rezerwę Federalną: "Używanie Departamentu Sprawiedliwości do zastraszania Fed jest niepokojące".
Te głosy pokazują, że mimo oficjalnych sukcesów – jak niskie bezrobocie czy wzrost giełdy – codzienne życie wielu Amerykanów wciąż naznaczone jest niepewnością. Gospodarka Trumpa dzieli – jedni czują ulgę, inni strach przed przyszłymi turbulencjami.