Według prokuratury, do przestępstw dochodziło m.in. w prywatnej leśniczówce, gdzie rodziny spędzały wspólnie wakacje. Zdzisław K. podczas przesłuchania nie przyznał się do winy, złożył jednak obszerne wyjaśnienia, które – jak zaznaczono w komunikacie – stoją w sprzeczności z dotychczasowym materiałem dowodowym.
Wobec podejrzanego zastosowano szereg środków zapobiegawczych: poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł, zakaz opuszczania kraju, dozór policji, obowiązek zgłaszania wyjazdów, a także zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 50 metrów. Mężczyzna został również poddany badaniom biegłych psychiatrów oraz seksuologa, a prokuratura czeka obecnie na ich opinie.
To nie pierwsze postępowanie w tej sprawie. Informacje o możliwości popełnienia przestępstwa pojawiły się w 2015 roku, po zawiadomieniu matki dziewczyny. Magdalena, przesłuchiwana w obecności psychologa, opowiadała wówczas o krzywdach, które – według jej relacji – zaczęły się, gdy miała zaledwie dziewięć lat. Śledztwo prowadzone przez gdańską prokuraturę zostało jednak dwukrotnie umorzone – w 2017 i 2019 roku.
Decyzje te wzbudziły kontrowersje, szczególnie w kontekście sposobu prowadzenia sprawy przez prokuratorki. Dopiero po zmianie władzy dokonano audytu, który wykazał, że wcześniejsze decyzje o umorzeniu były przedwczesne.
Teraz sprawa powróciła i nabrała nowego biegu, a Zdzisław K. oficjalnie usłyszał zarzuty. Grozi mu wieloletnia kara pozbawienia wolności.