Decyzję ogłosił namibijski regulator rynku łączności, który nie przedstawił szczegółowego uzasadnienia. Zwrócono jednak uwagę na istotny problem – lokalna spółka powiązana ze Starlinkiem nie spełnia wymogu dotyczącego struktury własnościowej. Zgodnie z prawem obowiązującym w Namibii, większościowy pakiet udziałów w firmach telekomunikacyjnych musi należeć do lokalnych podmiotów.
To kolejny przykład trudności, z jakimi firma Muska mierzy się w regionie. Podobne regulacje zablokowały wcześniej rozwój usług Starlink w Republice Południowej Afryki, gdzie również obowiązują przepisy promujące udział lokalnych inwestorów w strategicznych sektorach gospodarki.
Namibia od lat prowadzi politykę wzmacniania krajowej własności przedsiębiorstw, co ma swoje źródło w historii kraju. Po uzyskaniu niepodległości w 1990 roku władze postawiły na działania mające ograniczyć skutki dawnych nierówności i zwiększyć udział lokalnej ludności w gospodarce.
Starlink deklarował wcześniej chęć współpracy z namibijskimi firmami oraz tworzenia miejsc pracy na miejscu. Mimo to regulator nie wyraził zgody na działalność, pozostawiając jednak furtkę do ponownego rozpatrzenia sprawy w ciągu najbliższych trzech miesięcy.
Spór wokół zasad dostępu do rynku telekomunikacyjnego w regionie ma także wymiar polityczny. Elon Musk w przeszłości krytykował podobne regulacje w RPA, twierdząc, że ograniczają one inwestycje zagraniczne. Władze tego kraju odpierały zarzuty, podkreślając, że wiele międzynarodowych firm działa tam zgodnie z obowiązującym prawem.
Starlink, który rozwija sieć internetu satelitarnego szczególnie z myślą o obszarach słabo zurbanizowanych, działa już w kilkudziesięciu krajach na świecie, w tym w części państw afrykańskich. Jednak jego ekspansja na kontynencie napotyka na bariery regulacyjne, które mogą znacząco spowolnić rozwój usług w regionie.
Dla mieszkańców odległych terenów Namibii oznacza to dalsze oczekiwanie na dostęp do szybkiego internetu, który mógłby zmniejszyć cyfrowe wykluczenie.