ŚwiatSojusz pęka, Jemen znów na krawędzi. Eskalacja walk odsłania konflikt interesów w Zatoce Perskiej

Sojusz pęka, Jemen znów na krawędzi. Eskalacja walk odsłania konflikt interesów w Zatoce Perskiej

Przyszłość Jemenu staje się coraz bardziej niepewna. Ostatnie wydarzenia na południu kraju doprowadziły do bezprecedensowego napięcia między dotychczasowymi sojusznikami – Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Oba państwa od lat angażowały się we wojnę domową po tej samej stronie, wspierając uznawany międzynarodowo rząd Jemenu. Dziś jednak stoją po przeciwnych stronach narastającego konfliktu, który może doprowadzić do trwałego podziału kraju.

Jemen
Jemen
Źródło zdjęć: © archiwum ipolska24.pl | redakcja ipolska24.pl

Wojna domowa w Jemen trwa od 2014 roku i już wcześniej doprowadziła do jednej z największych katastrof humanitarnych współczesnego świata. Po przejęciu kontroli nad północą kraju przez wspieranych przez Iran rebeliantów Huti, w 2015 roku do walk włączyła się koalicja państw arabskich z Rijadem i Abu Zabi na czele. Choć w ostatnich latach konflikt na północy został częściowo zamrożony dzięki zawieszeniu broni, napięcia na południu zaczęły gwałtownie narastać.

Punktem zapalnym stała się ofensywa Południowej Rady Przejściowej (STC) – separatystycznego ugrupowania wspieranego przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na początku grudnia siły STC rozpoczęły szeroko zakrojone działania zbrojne, szybko wypierając wojska rządowe z kolejnych obszarów, w tym z bogatej w ropę prowincji Hadramawt, graniczącej z Arabią Saudyjską. Separatyści nie ukrywają, że ich celem jest utworzenie niepodległego państwa na południu Jemenu.

Rząd w Adenie, wspierany przez Rijad, określił działania STC jako bunt i ostrzegł, że grożą one rozpadem państwa oraz nową falą chaosu w regionie. Napięcia dodatkowo zaostrzyły naloty saudyjskiego lotnictwa na pozycje separatystów. W jednym z nich zginęło co najmniej siedem osób. Kolejne ataki miały miejsce w porcie Mukalla, gdzie – według strony saudyjskiej – ZEA miały dostarczać sprzęt wojskowy separatystom. Abu Zabi zaprzeczyło tym oskarżeniom, twierdząc, że transport nie zawierał broni.

W reakcji na eskalację władze Jemenu ogłosiły zerwanie porozumień wojskowych z ZEA i zażądały wycofania ich sił z kraju. Arabia Saudyjska poparła ten krok, podkreślając, że bezpieczeństwo jej granic stanowi "czerwoną linię". Ku zaskoczeniu obserwatorów Zjednoczone Emiraty Arabskie zgodziły się na formalne wycofanie wojsk, choć eksperci zaznaczają, że ich wpływ poprzez lokalnych sojuszników pozostanie znaczący.

Analitycy zwracają uwagę, że rozbieżność interesów obu państw była widoczna od dawna. Rijad dąży przede wszystkim do stabilnego Jemenu u swoich granic, podczas gdy Abu Zabi koncentruje się na zabezpieczeniu wpływów w strategicznych portach i ograniczaniu roli ugrupowań islamistycznych. W praktyce oznacza to wspieranie różnych aktorów na jemeńskiej scenie politycznej.

Tymczasem zwykli mieszkańcy południa kraju żyją w narastającym strachu. W miastach takich jak Mukalla ludzie ograniczają wyjścia z domów, gromadzą zapasy żywności i z niepokojem śledzą doniesienia o kolejnych starciach. Wielu nie ma realnej możliwości ucieczki, mimo obaw przed kolejną odsłoną wojny.

Po latach konfliktu gospodarka Jemenu jest zrujnowana, a około 40 milionów mieszkańców zmaga się z dramatycznym brakiem żywności. Według danych ONZ tylko do 2021 roku skutki wojny – walki, głód i załamanie systemu opieki zdrowotnej – doprowadziły do śmierci setek tysięcy ludzi, w tym ogromnej liczby dzieci.

Obecna eskalacja pokazuje, że Jemen coraz bardziej staje się areną rywalizacji regionalnych potęg. Brak porozumienia między Arabią Saudyjską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi może sprawić, że konflikt wejdzie w nową, jeszcze bardziej nieprzewidywalną fazę – z tragicznymi konsekwencjami dla całego regionu.

jemenzatoka perskaarabia saudyjska

Wybrane dla Ciebie