Powrót piratów na pełną skalę. Tankowiec porwany u wybrzeży Jemenu, sytuacja wymyka się spod kontroli
Na wodach Zatoki Adeńskiej ponownie rośnie napięcie. Somalijscy piraci przejęli tankowiec płynący w pobliżu wybrzeży Jemenu, co potwierdzają źródła w lokalnych służbach bezpieczeństwa. To kolejny incydent, który wskazuje na wyraźny powrót piractwa w tym regionie.
Według dostępnych informacji, celem ataku był tankowiec MT Eureka, pływający pod banderą Togo. Jednostka została zaatakowana nad ranem przez uzbrojonych napastników i opanowana w rejonie Zatoki Adeńskiej, niedaleko jemeńskiego portu Qana. Po przejęciu statku piraci skierowali go w stronę Somalii, gdzie najprawdopodobniej ma zostać zakotwiczony.
Napastnicy mieli wyruszyć z odległych rejonów somalijskiego wybrzeża, w okolicach miejscowości Qandala. To obszar trudny do kontrolowania, często wykorzystywany przez grupy przestępcze działające na morzu.
To już drugie porwanie tankowca w ciągu zaledwie kilku dni. Wcześniej piraci przejęli jednostkę Honor 25, która transportowała ropę naftową do Mogadiszu. Oba przypadki wpisują się w niepokojący trend – w ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do czterech skutecznych porwań statków w tym regionie.
Równolegle odnotowano także inne incydenty. W pobliżu jemeńskiego miasta Al-Mukalla uzbrojeni napastnicy próbowali zbliżyć się do kolejnego statku handlowego. To pokazuje, że aktywność piracka rozszerza się na coraz większy obszar.
Eksperci wskazują, że powrót piractwa ma związek z napiętą sytuacją geopolityczną. Ataki rebeliantów Huti na statki w regionie Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej zmusiły międzynarodowe siły morskie do skupienia się na innym zagrożeniu. W efekcie powstała luka w systemie bezpieczeństwa, którą wykorzystują somalijskie grupy zbrojne.
Somalijskie wybrzeże, liczące ponad 3 tysiące kilometrów, od lat stanowi trudny do kontrolowania obszar. Choć piractwo było w odwrocie od 2011 roku, obecne wydarzenia pokazują, że problem powraca z nową siłą.
Na razie ani władze Somalii, ani unijne siły morskie nie podjęły oficjalnych działań w związku z ostatnim porwaniem. Tymczasem eksperci ostrzegają, że sytuacja może się szybko pogorszyć, jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane kroki.