Śledczy rozpoczęli prace na miejscu katastrofy śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant
Przedstawiciele policji i Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu rozpoczęli prace, związane ze śledztwem w sprawie katastrofy helikoptera, w której zginął były koszykarz Los Angeles Lakers Kobe Bryant.

Śmigłowiec przeleciał w przestrzeni powietrznej Burbank i Van Neys na wysokości 1400 stóp i udał się na południe, a następnie na zachód. Pilot poprosił o dalsze pozwolenia na lot do Camarillo, ale kontrola lotów z Południowej Kalifornii poinformowała go, że jest za nisko, by zostało mu ono udzielone. Około czterech minut później pilot poinformował, że wchodzą na wyższą wysokość, aby ominąć warstwę chmur. Kiedy kontrola ruchu lotniczego zapytała pilota, co planuje zrobić, nie dostała odpowiedzi. Dane radarowe wskazują, że helikopter wspiął się na wysokość 2300 stóp, a następnie zaczął skręcać w lewo. Ostatni kontakt radarowy miał miejsce około 9.45 i pokrywał się z miejscem katastrofy - powiedziała Jennifer Homendy z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu.