Podróżnik przeszedł 700 km, aby udowodnić, że choroba nie podcina skrzydeł

Andrzej Michalik, podróżnik a jednocześnie pacjent chory na cukrzycę, zakończył swoją wyprawę „Słodkie Punkty”, w czasie której przeszedł 700 km od najdalej wysuniętego punktu Polski, Przylądka Rozewie, aż na szczyt Rysów, najwyższej góry w Polsce. Tą wyprawą chciał udowodnić, że cukrzycą można normalnie żyć.

zdjęcie
Pierwszą kwestią była pogoda, czy będą deszcze, burze, czy nie będzie zbyt gorąco. Druga, czy dam radę. Trzecią kwestią było, czy „koleżanka” cukrzyca nie będzie mi zbytnio groziła palcem. Jeżeli jednak ma się wiedzę i doświadczenie z chorobą, takie wyzwania można podejmować i bezpiecznie je ukończyć - uważa Andrzej Michalik.

Jak zaznaczył, należy zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą cukrzyca.

Trudno przewidzieć jakie czekają mnie warunki na trasie. Czy będę szedł pod wiatr, czy trafię na wysokie wzniesienie. Dlatego też trudno obliczyć wymaganą ilość kalorii, a co za tym idzie odpowiednią ilość insuliny - stwierdził podróżnik.

Jak dodał, wyprawy są jedynie wisienką na torcie, gdyż poprzedzają je długie przygotowania.
Andrzej Michalik ma na koncie już wyprawę „Słodki Bałtyk”, czyli marsz wzdłuż całego polskiego wybrzeża, oraz “Słodka Wisła” – czyli spływ na dystansie 1000 km.

Wybrane dla Ciebie