Do zbrodni doszło w czerwcu 2008 roku w mieszkaniu przy ul. Bydgoskiej w Pile. Seniorka mieszkała sama, była schorowana i – jak ustalono – bardzo ostrożna wobec obcych.
3 czerwca, po bezskutecznych próbach kontaktu, córka 73-latki poprosiła sąsiadkę o sprawdzenie, co dzieje się z kobietą. W mieszkaniu odnaleziono jej ciało.
Ofiara siedziała na fotelu. Miała głowę owiniętą ręcznikami, usta zakneblowane i zaklejone taśmą, a ręce przytwierdzone do poręczy. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia czaszkowo-mózgowe. Śledczy przyjęli, że kobieta została wielokrotnie uderzona tępym narzędziem, prawdopodobnie młotkiem.
Mimo intensywnego śledztwa, licznych oględzin i zabezpieczenia wielu śladów, wówczas nie udało się wskazać sprawcy. Postępowanie zostało umorzone z powodu niewykrycia osoby odpowiedzialnej za zbrodnię.
Do sprawy wrócono pod koniec 2023 roku. Zajęli się nią policjanci z poznańskiego Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych, znanego jako "Archiwum X", wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Poznaniu.
Śledczy ponownie przeanalizowali całą dokumentację oraz ślady biologiczne zabezpieczone 18 lat wcześniej. Kluczowe okazały się fragmenty taśmy samoprzylepnej, którą skrępowano ofiarę.
Dzięki nowoczesnym badaniom genetycznym uzyskano profil DNA, który – według śledczych – wskazał na wnuka zamordowanej kobiety. Mężczyzna miał w chwili zbrodni 26 lat, dziś ma 44 lata.
Podejrzany został zatrzymany i doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Usłyszał zarzut zabójstwa. Nie przyznał się do winy.
Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec 44-latka tymczasowy areszt.
Za zarzucane mu przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Sprawa jest kolejnym przykładem tego, jak rozwój badań DNA może po latach doprowadzić do przełomu w śledztwach, które wcześniej uznawano za niewykryte.