– Martwię się o to, jak zmieni się nasza społeczność – mówi Noriko Izumizawa, wieloletnia mieszkanka miasta. Należy do grupy osób zaniepokojonych rosnącą widocznością społeczności muzułmańskiej. Na początku roku pod lokalnym dworcem kolejowym odbyły się protesty, w których wzięły udział tysiące osób. Niektórzy twierdzą, że planowany meczet – większy od pobliskiej świątyni shinto – jest przejawem braku szacunku.
W mediach społecznościowych pojawia się mowa nienawiści i dezinformacja. Meczety otrzymują obraźliwe telefony i maile, co skłoniło grupy antynienawistne do organizowania kontrmanifestacji.
Głosy z obu stron
Hiroki Suzuka, który prowadzi kawiarnię naprzeciwko przyszłego meczetu, wzywa do zrozumienia. – Nie jestem szczególnie przeciwny, ale też nie jestem zdecydowanym zwolennikiem. Pierwszym krokiem jest poznanie, czym jest islam i jakimi wartościami kierują się muzułmanie – mówi.
Mohamed Mohideen, Sri Lankańczyk mieszkający w Osace od 39 lat, zauważa zmianę nastrojów. – W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze w stylu "wynoś się z Japonii". Ludzie przychodzą też pod meczet i wykrzykują obelgi. Czuję, że ludzie zaczęli się nas bać – opowiada. Jednocześnie przyznaje, że społeczność muzułmańska zbyt długo skupiała się tylko na pracy i za mało robiła, by budować zrozumienie.
Shakeel Mohamed z meczetu w Yashio podkreśla, że kluczowa jest integracja: przestrzeganie japońskich zasad, sortowanie śmieci, uprzejmość. Lokalni mieszkańcy żartobliwie nazywają pakistańską społeczność "Yashio-stan".
Japonia zmienia się demograficznie
Liczba muzułmanów w Japonii wzrosła z około 230 tys. w 2019 roku do 420 tys. pod koniec 2024 roku. Cała populacja cudzoziemców przekroczyła już 4 miliony, a liczba pracujących obcokrajowców sięgnęła rekordowych 2,57 mln. Jednocześnie populacja Japonii zmniejszyła się o niemal milion osób.
Kraj od lat unika nazywania siebie państwem imigracyjnym, ale niedobór siły roboczej zmusza go do otwierania się na zagranicznych pracowników. Debata o meczecie w Fujisawie jest więc częścią szerszego pytania: czy Japonia potrafi pozostać sobą, stając się jednocześnie bardziej zróżnicowana?
Izumizawa przyznaje na koniec: – Prawda jest taka, że może po prostu boję się nieznanego.