ŚwiatOstrożni sojusznicy Trumpa: Bez szybkiego wyjścia z irańskiego chaosu – NATO na rozdrożu

Ostrożni sojusznicy Trumpa: Bez szybkiego wyjścia z irańskiego chaosu – NATO na rozdrożu

W obliczu blokady Cieśniny Ormuz przez Iran, prezydent Donald Trump próbuje wciągnąć sojuszników z NATO do swojej wojny, sugerując, że brak wsparcia zagrozi przyszłości całego sojuszu. Jednak reakcje europejskich partnerów pokazują, że nikt nie pali się do eskalacji – a kryzys w Zatoce Perskiej może ciągnąć się tygodniami, bez prostych rozwiązań.

Trump
Trump
Źródło zdjęć: © unflasch | redakcja ipolska24.pl

Trump, znany z krytyki NATO podczas swoich dwóch kadencji, teraz apeluje o wspólne działania. W poniedziałkowym wywiadzie stwierdził, że zabezpieczenie kluczowej arterii transportowej ropy to sprawa dla całego paktu. Ironia? Jeszcze niedawno domagał się od Danii sprzedaży Grenlandii – terytorium innego członka NATO. Ta zmiana tonu nie przekonuje Europejczyków.

Generał sir Nick Carter, były szef brytyjskiego Sztabu Obrony, w rozmowie z BBC podkreślił: "NATO to sojusz obronny, nie narzędzie do wymuszania na innych udziału w wojnie wybranej przez jednego członka". Dodał, że nikt nie chce takiego paktu. Podobnie w Niemczech – rzecznik rządu jasno stwierdził, że konflikt z Iranem "nie ma nic wspólnego z NATO". Minister obrony Boris Pistorius zakwestionował sens wysyłania europejskich fregat: "Czego Trump oczekuje od garstki naszych okrętów, czego nie potrafi najpotężniejsza flota USA? To nie nasza wojna".

Mimo to presja rośnie. Irańska blokada – z wyjątkiem dostaw do sojuszników jak Indie czy Chiny – paraliżuje globalny handel ropą, grożąc recesją. Premier Wielkiej Brytanii sir Keir Starmer przyznał, że trwają dyskusje z USA, Europą i krajami Zatoki o "realnym planie", ale "nie jesteśmy jeszcze gotowi do decyzji". UK proponuje nowoczesne drony do trałowania min – systemy bezzałogowe, które mają wykrywać i niszczyć zagrożenia bez ryzyka dla załóg. Jednak HMS Middleton, jedyny brytyjski okręt do usuwania min, właśnie wrócił do portu na przegląd, pozostawiając lukę.

Eksperci podkreślają skalę problemu. Tom Sharpe, emerytowany dowódca Royal Navy, ostrzega, że nowe technologie nie przeszły jeszcze testu bojowego. Ostatnia duża operacja trałowania min przez Zachód miała miejsce w 1991 roku po irackiej inwazji na Kuwejt – trwała 51 dni. Generał Carter dodaje: "Żadna marynarka nie zainwestowała wystarczająco w te zdolności, a już na pewno nie Amerykanie". US Navy wycofuje stare trałowce klasy Avenger, zastępując je okrętami Independence z systemami bezzałogowymi.

Zagrożenia są szersze: Irańska Gwardia Rewolucyjna dysponuje szybkimi łodziami, dronami samobójczymi i pociskami lądowymi. Zdjęcia z irańskiej agencji Fars pokazują podziemne magazyny pełne takich środków – Teheran przygotowywał się latami. Trump sugeruje ataki na irańskie wybrzeże, by "zneutralizować bandytów", ale sojusznicy wahają się przed wysyłaniem wojsk lądowych.

Na froncie dyplomatycznym też impas. Ministrowie spraw zagranicznych UE spotykają się w poniedziałek, by omówić rozszerzenie misji Aspides na Morzu Czerwonym – skromnej operacji z trzema okrętami przeciwko Huti. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas widzi w tym "najszybszy" sposób na poprawę bezpieczeństwa w Zatoce, ale Hiszpania i Włochy wyrażają wątpliwości. Niemcy chcą najpierw usłyszeć od USA i Izraela, kiedy uznają cele militarne za osiągnięte.

Francja wydaje się najbardziej chętna – Emmanuel Macron mówi o koalicji do eskorty statków, ale minister obrony Catherine Vautrin podkreśla, że to po "najgorętszej fazie" konfliktu. Sharpe ostrzega: operacja w Ormuz byłaby znacznie trudniejsza niż przeciwko Huti – z zagrożeniami z powietrza, wody i lądu.

Sojusznicy Trumpa stoją w drzwiach, nerwowo spoglądając na siebie. Bezczynność grozi gospodarczym chaosem, ale zaangażowanie – ryzykiem długotrwałej wojny. Jak mówi Starmer, personel wojskowy zasługuje na "przemyślany plan" i zgodność z prawem. Na razie takiego nie ma – a kryzys irański Trumpa trwa w najlepsze.

trumpdonald trumpnato

Wybrane dla Ciebie