Sąd zgodził się na warunkowe zwolnienie Sarkozy’ego, który teraz pozostaje pod ścisłym nadzorem sądowym. Nie może opuszczać terytorium Francji ani kontaktować się ze świadkami w tzw. "libijskim dossier".
Samochód byłego prezydenta zauważono, gdy opuszczał więzienie tuż przed godziną 15:00. Niedługo potem pojawił się w swoim domu w zachodnim Paryżu, gdzie czekała na niego żona Carla Bruni-Sarkozy i synowie.
– Moja energia skupia się teraz wyłącznie na jednym celu: udowodnieniu mojej niewinności. Prawda zwycięży – napisał Sarkozy w oświadczeniu po zwolnieniu.
Jego adwokat, Christophe Ingrain, nazwał decyzję sądu "krokiem naprzód" i zapowiedział, że obrona koncentruje się na przygotowaniach do apelacji, która ma odbyć się w marcu przyszłego roku.
"To był koszmar"
Podczas poniedziałkowego przesłuchania w trybie zdalnym Sarkozy opisał trzy tygodnie spędzone w izolatce jako "wyczerpujące" i "koszmarne". Były prezydent przebywał w jednoosobowej celi wyposażonej w biurko, prysznic, telewizor i małą kuchenkę. Miał ograniczony kontakt ze światem – tylko godzina dziennie na samotne ćwiczenia i możliwość rozmów telefonicznych z rodziną.
– Nigdy nie miałem "szalonego pomysłu", by prosić Kaddafiego o pieniądze. Nigdy nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłem – zapewnił Sarkozy.
W trakcie pobytu w więzieniu odwiedził go minister sprawiedliwości Gérald Darmanin, co wywołało skandal polityczny i skargę 30 francuskich prawników, którzy uznali wizytę za konflikt interesów, przypominając o dawnych relacjach politycznych obu mężczyzn.
Pierwszy prezydent za kratkami od 80 lat
Nicolas Sarkozy przeszedł do historii jako pierwszy były prezydent Francji osadzony w więzieniu od czasów Philippe’a Pétaina, skazanego w 1945 roku za zdradę i kolaborację z nazistami. Jego polityczna kariera od lat jest obciążona serią procesów i dochodzeń.
Wcześniej, w grudniu ubiegłego roku, został skazany w innej sprawie za próbę przekupienia sędziego – wówczas karę odbywał w formie aresztu domowego z elektronicznym nadajnikiem na kostce.
Kolejny rozdział jeszcze przed nim
Apelacja Sarkozy’ego w sprawie tzw. "libijskiego finansowania" ma rozpocząć się w marcu 2026 roku. Do tego czasu były prezydent nie może opuścić kraju. Sam zapowiada, że będzie walczyć o oczyszczenie swojego imienia.
– Koniec tej historii nie został jeszcze napisany – podkreślił w emocjonalnym wpisie na platformie X (dawniej Twitter).
We Francji jego sprawa wciąż dzieli opinię publiczną – dla jednych to upadek byłego przywódcy uwikłanego w korupcyjne afery, dla innych przykład politycznego odwetu wobec człowieka, który wciąż ma wpływ na francuską prawicę.