Według Gasiuk-Pihowicz kara jest próbą zastraszenia posłów opozycji i złamaniem regulaminu Sejmu. – Podczas obrad wystąpiłam o przerwę i zostałam ukarana. To jest kolejny dowód na to, że marszałek Kuchciński nie panuje nad nerwami i łamie zasady parlamentaryzmu – stwierdziła.
Zdaniem rzeczniczki PiS Beaty Mazurek, nie ma mowy o zastraszaniu posłów. – Nikt nikomu nie ogranicza głosu pod warunkiem, że pytania i zgłaszane wnioski są zgodne z regulaminem, a nie od rzeczy – skwitowała.