Ja jadę do szpitala. Poradzili mi tak, żeby wysiąść tu i pojechać pociągami. Wolałam tysiąc razy autobusami pojechać - stwierdziła pasażerka.|
Obserwuję, jak to opóźnienie wzrasta – od 20 minut, potem 40. Jest jeden pan, który jakąś pomocą w granicach jego możliwości służy, ale on też do końca nie jest poinformowany. Nie wiemy, kto nad tym panuje. Kto musi, ten czeka, kto nie musi, oddaje bilet