Podwyższone temperatury wód spowodowały ogromny stres cieplny u koralowców, prowadząc do wydalenia przez nie symbiotycznych glonów odpowiedzialnych za ich barwy i życie. Proces bielenia często kończy się śmiercią raf, a w tym przypadku dotknął także obszary wcześniej uznawane za odporne na skutki ocieplenia, takie jak Rowley Shoals, północne Kimberley czy wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO rafa Ningaloo.
Eksperci podkreślają, że wiele raf doświadczało ekstremalnego stresu cieplnego przez okres od 15 do nawet 30 tygodni, podczas gdy zaledwie osiem tygodni zazwyczaj wystarcza, aby poważnie uszkodzić ekosystem koralowy. – Takiej długości i intensywności stresu cieplnego w tak rozległym zakresie nie obserwowaliśmy nigdy wcześniej – zaznaczył dr James Gilmour z AIMS.
Tragiczne informacje z zachodniego wybrzeża Australii pojawiają się wkrótce po raporcie, który ujawnił, że Wielka Rafa Koralowa na wschodzie kraju odnotowała największy spadek liczebności koralowców od prawie czterech dekad. Zdaniem ministra środowiska Murraya Watta, skala zniszczeń w Ningaloo to wyraźny sygnał, że Australia i świat muszą przyspieszyć działania na rzecz ograniczenia emisji i osiągnięcia neutralności klimatycznej.
Zmiany klimatyczne sprawiają, że bielenie raf staje się coraz częstsze i bardziej intensywne, a okresy potrzebne do ich regeneracji – zwykle od 10 do 15 lat – nie są wystarczające, by zdążyły się odbudować przed kolejnymi epizodami ocieplenia. ONZ ostrzega, że nawet przy utrzymaniu wzrostu globalnej temperatury na poziomie 1,5°C w porównaniu z epoką przedindustrialną, od 70 do 90% tropikalnych raf koralowych na świecie może zniknąć.
Naukowcy nie mają wątpliwości – jeśli nie zostaną podjęte pilne działania na rzecz ochrony klimatu, unikalne ekosystemy raf koralowych mogą wkrótce przejść do historii, a wraz z nimi zniknąć setki gatunków morskich zależnych od ich istnienia.