Jeśli wojna z Iranem potrwa dłużej, zima 2026/2027 zapisze się jako "gazowa katastrofa" Europy
Kraje europejskie weszły w marzec 2026 roku z magazynami gazu wypełnionymi zaledwie w 22–30 proc. – to najniższy poziom od pięciu lat i dramatycznie poniżej średniej z poprzednich sezonów (ok. 41 proc.). Mroźna zima 2025/2026 już mocno nadwyrężyła rezerwy, a teraz do tego dołączył czynnik, którego nikt się nie spodziewał: pełnoskalowy konflikt w Zatoce Perskiej.
Od końca lutego Cieśnina Ormuz – przez którą przechodzi 20 proc. światowego handlu LNG – jest praktycznie zablokowana. Katar (drugi największy eksporter gazu skroplonego na świecie) wstrzymał produkcję w największym kompleksie Ras Laffan po irańskich atakach. To oznacza, że ok. jedna piąta globalnej podaży LNG zniknęła z rynku z dnia na dzień. Europejskie ceny gazu (kontrakt TTF) skoczyły o 50–60 proc. w ciągu kilku tygodni i według banku HSBC mają pozostać o 40 proc. wyższe niż prognozowano jeszcze w styczniu – zarówno w 2026, jak i w 2027 roku.
Eksperci z Atlantic Council, Reuters, Bloomberg i Ośrodka Studiów Wschodnich są zgodni: kluczowy jest teraz okres napełniania magazynów (kwiecień–listopad). Europa potrzebuje w tym roku rekordowej ilości LNG – nawet o 180 dodatkowych ładunków więcej niż rok wcześniej – żeby osiągnąć wymagane 90 proc. zapełnienia przed kolejną zimą. Jeśli blokada Ormuz potrwa do maja lub dłużej, Europa straci nawet 25 proc. całego okna napełniania. To oznacza, że magazyny na początek zimy 2026/2027 mogą być dramatycznie niższe niż kiedykolwiek po 2022 roku.
Co to oznacza w praktyce dla zwykłych ludzi i gospodarki?
- Rachunki za ogrzewanie i prąd mogą być najwyższe w historii – nawet przy łagodnej zimie.
- Przemysł energochłonny (chemia, hutnictwo, nawozy) będzie musiał ograniczać produkcję lub przenosić się za granicę.
- Ryzyko black-outów i racjonowania gazu w najgorszym scenariuszu – szczególnie w krajach Europy Zachodniej i Południowej (Włochy, Niemcy, Belgia są bardziej narażone).
- Polska i Europa Środkowa są w nieco lepszej sytuacji dzięki terminalom LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie oraz dostawom z USA i Norwegii, ale globalna konkurencja o każdy ładunek LNG i tak windowuje ceny dla wszystkich.
Analitycy Goldman Sachs i Energy Aspects ostrzegają wprost: każdy dodatkowy miesiąc blokady to ryzyko powtórki kryzysu z 2022 roku – tylko w jeszcze trudniejszych warunkach, bo zapasy startują z niższego poziomu.
Unia Europejska już rozważa poluzowanie celów napełniania magazynów i szuka sposobów na przyspieszenie zakupów z USA i Afryki. Ale eksperci są zgodni: bez szybkiego otwarcia Ormuz lub masowego importu z innych kierunków najgorsza zima od dekad jest realna.
Jeśli konflikt przeciągnie się przyszła zima naprawdę może trafić do historii – jako symbol tego, jak jeden wąski przesmyk na Bliskim Wschodzie potrafi sparaliżować całą Europę. Na razie pozostaje tylko nadzieja na szybki rozejm i modlitwa o łagodną pogodę. Bo tym razem zimno może naprawdę zaboleć.