Tłumaczył, że w wieczór poprzedzający to zdarzenie samochód pozostawił przed swoją posesją z kluczykami w środku, zapalonym silnikiem, bo chciał go rozgrzać. Poszedł do mieszkania, a gdy po chwili powrócił, według jego relacji, samochodu już nie było - poinformował Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
O tym, że pojazd brał udział w wypadku, właściciel miał dowiedzieć się z mediów.
Policjanci zauważyli, że wersja 40-latka odbiega od ich ustaleń, między innymi od zeznań innych świadków. Mężczyźnie zarzucono sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, przyczynienie się do wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca wypadku.