Z zimną krwią
Według japońskich mediów Aoki działał w pełnym przemyśleniu – ubrany w mundur kamuflażowy, kapelusz, maskę i okulary przeciwsłoneczne, zaatakował kobiety, ponieważ był przekonany, że rozmawiają o nim za jego plecami. Prokuratorzy podkreślali, że działał z "wyjątkowym okrucieństwem i zimną krwią".
Po ataku barykadował się przez kilkanaście godzin w domu rodziców. Dopiero po 12 godzinach poddał się policji. Jego ojciec, Masamichi Aoki, pełni funkcję przewodniczącego rady miejskiej Nakano.
Obrona bez skutku
Adwokat próbował przekonać sąd, że Aoki cierpi na schizofrenię, przez co powinien zostać skazany na dożywocie, a nie na śmierć. Ostatecznie jednak sędziowie uznali, że pomimo urojeń mężczyzna w chwili ataku był świadomy swoich czynów i potrafił odróżnić dobro od zła.
Surowe przepisy i reakcja władz
W Japonii obowiązują jedne z najsurowszych przepisów dotyczących posiadania broni palnej na świecie – cywile mogą posiadać wyłącznie karabiny myśliwskie i wiatrówki, a proces ich uzyskania wiąże się z restrykcyjnymi badaniami oraz testami zdrowia psychicznego.
Po ataku w Nakano władze zdecydowały o dodatkowym zaostrzeniu przepisów, szczególnie w zakresie tzw. półkarabinów, podobnych do tej broni, której użył Aoki.
Wyrok śmierci dla sprawcy przypomniał Japończykom o wciąż obowiązującej, choć rzadko stosowanej, najwyższej karze – i o tym, jak bezwzględnie państwo reaguje na brutalne przestępstwa zagrażające bezpieczeństwu publicznemu.