Prokuratura wie, gdzie są dokumenty. Nie chce ich zabezpieczać - dodał adwokat.
Dubois ocenił, że jest to „typowa destrukcja procesowa” i „chęć do niedoprowadzenia do wykrycia prawdy”.
To historia poza jakąkolwiek praktyką dotychczasową, żeby premier angażował się w konkretne śledztwo osoby, z którą jest związany politycznie i przedstawiał swój pogląd. To podręcznikowa próba wpłynięcia na niezależny organ postępowania - skomentował prawnik.