Świat"Iran bez bomby atomowej – łatwy cel". Wojna na Bliskim Wschodzie utwierdza Kim Dzong Una w rozbudowie arsenału nuklearnego

"Iran bez bomby atomowej – łatwy cel". Wojna na Bliskim Wschodzie utwierdza Kim Dzong Una w rozbudowie arsenału nuklearnego

Wojna USA i Izraela z Iranem stała się dla Korei Północnej żywym dowodem na to, że brak broni jądrowej równa się śmiertelnemu ryzyku. Eksperci są zgodni: Kim Dzong Un patrzy na los Teheranu i myśli "to mogłoby być z nami", gdyby Pjongjang nie posiadał własnego potencjału nuklearnego.

Korea
Korea
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | pixabay

W zeszłym tygodniu północnokoreańska marynarka wojenna przeprowadziła kolejny test pocisków manewrujących – tym razem wystrzelonych z niszczyciela Choe Hyon, najnowszego i największego okrętu w historii KRLD. Według państwowej agencji KCNA pociski leciały prawie trzy godziny, zanim precyzyjnie trafiły w cele na morzu. Kim Dzong Un, obserwując próbę (wraz z córką Kim Ju Ae), stwierdził, że proces uzbrajania floty w broń strategiczną (czyli jądrową) "postępuje w zadowalającym tempie".

Timing nie był przypadkowy. Test zbiegł się z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdzie od końca lutego amerykańsko-izraelskie naloty niszczą irańską infrastrukturę, w tym elementy programu nuklearnego. Jeden z południowokoreańskich ekspertów, prof. Song Seong-jong z Uniwersytetu Daejeon, powiedział wprost: "Kim musiał dojść do wniosku, że Iran został zaatakowany właśnie dlatego, że nie posiadał broni jądrowej".

Brytyjski "The Guardian" podkreśla, że konflikt irański tylko wzmacnia przekonanie Pjongjangu: arsenał nuklearny to jedyna skuteczna tarcza przed "hegemoniczną" presją Waszyngtonu. Reżim wykorzystuje sytuację, by uzasadniać dalszą rozbudowę programu – zarówno głowic, jak i nośników, w tym morskich.

Reakcja północnokoreańskiego MSZ na wojnę z Iranem była charakterystycznie wyważona. Potępiła naloty jako "nielegalną agresję" i "hegemoniczne instynkty USA", ale uniknęła osobistego ataku na Donalda Trumpa. Analitycy odczytują to jako pozostawienie otwartej furtki do ewentualnych rozmów nuklearnych – zwłaszcza że Trump w przeszłości chętnie spotykał się z Kimem.

Jednak większość obserwatorów jest sceptyczna co do szybkiego przełomu. Wojna z Iranem raczej utrwala w Pjongjangu przekonanie, że denuklearyzacja to samobójstwo. Jak zauważa "Kyiv Post", Korea Północna postrzega silniejszy potencjał ofensywny jako najlepszą obronę przed zewnętrzną presją.

Pytanie brzmi: czy globalny chaos wokół Iranu otworzy drzwi do negocjacji Waszyngton–Pjongjang, czy wręcz przeciwnie – pchnie Kima w kierunku jeszcze większej izolacji i przyspieszonej militaryzacji? Na razie wszystko wskazuje na to drugie.

korea polnocnakim dzong unbliski wschód

Wybrane dla Ciebie