Na zewnątrz był wielki huk. Zobaczyliśmy płonącą osobę i drugą leżącą na górze, a dwie uciekły - relacjonowała Kornelia Hitte, świadek zdarzenia.
Pozostała dwójka nastolatków miała więcej szczęścia. Jeden z nich doznał lekkich oparzeń, drugi ucierpiał jedynie psychicznie.
Miejsce tragedii jest popularne w środowisku graficiarzy i służby podejrzewają, że nastolatkowie chcieli namalować na pociągu. Władze kolei przestrzegają przed niebezpieczeństwem związanym z kolejowymi liniami energetycznymi.