Chiński eksport eksploduje mimo ceł Trumpa – rekordowy wzrost w styczniu i lutym stawia Pekin na kursie do kolejnej historycznej nadwyżki
W pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku chiński eksport wzrósł o ponad 20 procent rok do roku – to wynik niemal trzykrotnie lepszy od prognoz większości ekonomistów i najmocniejszy początek roku od co najmniej dekady. Dane opublikowane w poniedziałek przez Główny Urząd Celny w Pekinie pokazują, że mimo zaostrzonych ceł administracji Donalda Trumpa chińskie fabryki wciąż sprzedają za granicę rekordowe ilości towarów.
Największe wzrosty zanotowano w eksporcie do Europy (+27,8%) oraz do krajów ASEAN (+prawie 30%). Elektronika, maszyny, pojazdy elektryczne i dobra inwestycyjne płyną szerokim strumieniem do Unii Europejskiej i Azji Południowo-Wschodniej. Jednocześnie eksport do Stanów Zjednoczonych spadł o ponad 10% – efekt wysokich ceł wprowadzonych w 2025 roku oraz ograniczeń na niektóre technologie.
Pekin tradycyjnie łączy dane za styczeń i luty, by wyeliminować wahania związane ze Świętem Nowego Roku Księżycowego. Wynik i tak robi wrażenie – zwłaszcza że w 2025 roku Chiny zanotowały rekordową nadwyżkę handlową (ok. 1,19 bln dolarów), a obecny trend sugeruje, że w tym roku może paść kolejny absolutny rekord.
To szczególnie ważne w sytuacji, gdy chińska gospodarka zmaga się z kilkoma poważnymi problemami wewnętrznymi: niską konsumpcją prywatną, kryzysem na rynku nieruchomości, spadkiem liczby ludności i bardzo słabym popytem krajowym. Eksport stał się w zasadzie jedynym silnym silnikiem wzrostu – w 2025 roku pozwolił osiągnąć cel 5% wzrostu PKB, mimo że w ostatnich kwartałach dynamika wyraźnie hamowała.
Ogłoszenie danych zbiegło się w czasie z informacją o planowanej wizycie Donalda Trumpa w Pekinie na początku kwietnia. Spotkanie z Xi Jinpingiem ma być pierwszą bezpośrednią rozmową przywódców w tym roku. Biały Dom zapowiada "twarde rozmowy" o nierównowadze handlowej, transferze technologii i dostępie do rynku. Pekin z kolei podkreśla, że jest gotów do dialogu, ale nie zamierza rezygnować z prawa do rozwoju własnego przemysłu.
Dodatkowym obciążeniem dla chińskiej gospodarki jest wojna USA–Izrael–Iran, która gwałtownie podniosła ceny ropy i zakłóciła globalne łańcuchy dostaw energii. Chiny – największy importer ropy na świecie – odczuwają to szczególnie mocno, mimo że od kilku lat intensywnie rozwijają odnawialne źródła energii.
Władze w Pekinie już w zeszłym tygodniu obniżyły cel wzrostu gospodarczego na 2026 rok do przedziału 4,5–5% (najniższy od 1991 roku). Eksperci są zgodni: jeśli eksport utrzyma taką dynamikę, Chiny mogą bez problemu zbliżyć się do górnej granicy tego przedziału – nawet jeśli konsumpcja wewnętrzna i rynek nieruchomości będą nadal hamować.
Pytanie brzmi: jak długo świat będzie w stanie wchłaniać tak gigantyczne ilości chińskich towarów, zanim kolejne kraje wprowadzą własne cła ochronne? Spotkanie Trump–Xi w kwietniu może przynieść odpowiedź – albo nową rundę wojny handlowej.