Udało nam się go wypuścić. Jest to już trzeci bielik, który jest już naszym byłym pacjentem - powiedział Arkadiusz Juszczyk z Nadleśnictwa Krynki.|
Ma szanse przeżyć, żeby mieć się dobrze. Lepszego startu nie może mieć na pewno
Jak zaznaczyła Elżbieta Moniuszko, lekarz weterynarii ptak trafił do schroniska w stanie wycieńczenia i na początku nie potrafił nawet utrzymać się na nogach. Był tak wycieńczony, że nie chciał nawet jeść. Przez pierwszą dobę nie było wiadomo nawet czy przeżyje, ale szczęśliwie doszedł do siebie w przytulisku w Nadleśnictwie Krynki.