“Będziemy patrzeć politykom na ręce”. Polscy aktywiści jadą na szczyt klimatyczny w Glasgow
Grupa 13 aktywistów z Polski jedzie na szczyt klimatyczny w Glasgow, który zaczyna się w najbliższą niedzielę, ale oni wyruszyli tam już w poniedziałek. Do Szkocji jadą pociągiem, aby zostawić po sobie jak najmniejszy ślad węglowy – jak podkreślają – w odróżnieniu od polityków, którzy korzystają w tym celu z odrzutowców.
Aktywiści, związani między innymi z młodzieżowym strajkiem klimatycznym, mówią że chcą wywierać na polityków presję i będą się domagać realnych działań na rzecz uniknięcia katastrofy klimatycznej, a nie kolejnej porcji pustych słów i gestów.
– Będziemy patrzeć politykom na ręce, będziemy tam chodzić, oglądać te negocjacje, uczestniczyć we wszystkich możliwych wydarzeniach z udziałem polityków. Nie możemy dopuścić do tego, żeby na jednym z najważniejszych szczytów, który i tak był już przekładany, dyskutowano o przecinkach i konkretnych słowach. Tam muszą zajść realne dyskusje na temat rozwiązań kryzysu klimatycznego, sprawiedliwej transformacji, i będziemy się tego domagać – mówiła przed wyjazdem Dominika Lasota, aktywistka klimatyczna.
– Jednocześnie jesteśmy po prostu przedstawicielkami i przedstawicielami polskiego społeczeństwa, którego aż 3/4 chce odejścia od spalania węgla do 2030 roku, żądania, którego nasi rządzący nie chcą usłyszeć – podkreśliła Natalia Bajerowska, aktywistka klimatyczna.
– Podczas konferencji powinnyśmy być w szkole, na studiach, i chciałybyśmy tam być, ale nie możemy. Rządzący nie wypełniają swoich podstawowych obowiązków czyli troski o naszą przyszłość – dodała Łucja Kudła, aktywistka klimatyczna.
– Oprócz nas na szczycie będą też rządzący, decydenci, którzy będą delegacją rządową, delegacją naszego kraju, i jesteśmy bardzo zaniepokojone, bo wiele osób, które powinny być na tym szczycie, jak prezydent Duda i premier Morawiecki, nie pojawią się na nim – zauważyła Wiktoria Jędruszkowiak, aktywistka klimatyczna.