Temat przyszłości europejskiej polityki rybołówstwa był niedawno przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim. Magdalena Adamowicz zwracała uwagę, że dotychczasowe rozwiązania nie doprowadziły do odbudowy najważniejszych stad ryb w Bałtyku. Jej zdaniem konieczne jest znacznie szersze spojrzenie na problemy morza, a jednocześnie zapewnienie odpowiedniego wsparcia ludziom utrzymującym się z rybołówstwa.
Zakazy połowów nie wystarczyły
Dorsz bałtycki od lat znajduje się w centrum problemów związanych z ochroną zasobów morza. Ukierunkowane połowy dorsza ze wschodniej części Bałtyku zostały zakazane w 2019 roku, a dwa lata później podobne ograniczenia objęły dorsza zachodniego.
Obecnie rybacy mogą zatrzymywać jedynie niewielkie ilości dorsza, który trafia do sieci przypadkowo podczas połowów innych gatunków. Restrykcje dotyczą także części stad śledzia.
Założenie było jasne – ograniczenie presji połowowej miało dać rybom czas na odbudowę populacji. Dane pokazują jednak, że w przypadku Bałtyku oczekiwany efekt wciąż nie nastąpił.
Międzynarodowa Rada Badań Morza od lat rekomenduje utrzymywanie zerowych połowów dorsza wschodniego. Podobne zalecenia dotyczą również stada zachodniego, którego kondycja nadal pozostaje bardzo słaba.
Bałtyk to nie tylko problem rybołówstwa
Zdaniem Komisji Europejskiej kondycji bałtyckich stad nie można tłumaczyć wyłącznie wielkością połowów. Coraz większe znaczenie mają zmiany zachodzące w samym środowisku morskim.
Jednym z najpoważniejszych problemów jest eutrofizacja, czyli nadmierne wzbogacenie wód w substancje odżywcze. Prowadzi ona między innymi do powstawania obszarów z niedoborem tlenu. Na kondycję Bałtyku wpływają również zmiany klimatyczne.
Oznacza to, że nawet bardzo restrykcyjna polityka połowowa może nie wystarczyć, jeśli jednocześnie pogarszają się warunki, w których żyją ryby.
Rybacy płacą wysoką cenę
Ograniczenia połowowe mają bezpośrednie konsekwencje dla nadbałtyckich społeczności. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy niewielkich, rodzinnych gospodarstw rybackich, które mają ograniczone możliwości znalezienia alternatywnych źródeł dochodu.
Rosnące ceny paliwa, coraz bardziej skomplikowane przepisy, problemy ze znalezieniem następców oraz niska opłacalność działalności sprawiają, że część rybaków rezygnuje z zawodu. Niektórzy byli zmuszeni do złomowania swoich jednostek.
Magdalena Adamowicz apeluje więc o zmianę podejścia. Jej zdaniem unijne programy powinny oferować rybakom większe możliwości uzyskania rekompensat, a także środków na zmianę kwalifikacji i rozpoczęcie innej działalności.
Europa chce zmienić politykę rybołówstwa
Komisja Europejska prowadzi obecnie ocenę obowiązującego od 2014 roku rozporządzenia dotyczącego wspólnej polityki rybołówstwa. Analizowane jest między innymi to, czy obecne przepisy skutecznie chronią zasoby morskie, a jednocześnie pozwalają sektorowi rybackiemu zachować ekonomiczną stabilność.
Dane dotyczące innych europejskich akwenów pokazują, że ograniczenie presji połowowej może przynosić efekty. W latach 2003–2024 na północno-wschodnim Atlantyku wyraźnie zmniejszył się odsetek przełowionych stad, a ich biomasa wzrosła. Bałtyk nie podąża jednak za tym trendem.
Potrzebne jest szersze spojrzenie
Polskie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi również wskazuje na konieczność zmian w europejskiej polityce rybołówstwa. Polska zwraca uwagę, że sektor musi jednocześnie mierzyć się z kryzysem zasobów, wysokimi kosztami prowadzenia działalności, zmianami klimatu i rozbudowanymi regulacjami.
Wśród proponowanych rozwiązań znajdują się prostsze przepisy, większa elastyczność systemu wsparcia, modernizacja floty oraz inwestycje w bardziej energooszczędne technologie.
Problem Bałtyku okazuje się więc znacznie szerszy niż kwestia samych limitów połowowych. Z jednej strony konieczna jest odbudowa rybnych populacji i poprawa stanu środowiska, z drugiej – ochrona ludzi, dla których rybołówstwo od pokoleń jest źródłem utrzymania.
Przyszłość bałtyckich rybaków może zależeć od tego, czy uda się połączyć oba te cele. Bez zdrowego morza nie będzie ryb. Bez rybaków może natomiast zniknąć część tradycji i gospodarki nadbałtyckich miejscowości.