Wnuczek potrącił ciężarną – klasyczny przekręt na 120 tysięcy złotych. Para oszustów w areszcie
Policjanci z Warszawy rozbili kolejną próbę wykorzystania jednej z najstarszych i najbardziej brutalnych metod oszustwa "na wnuczka". Tym razem pokrzywdzona straciła aż 120 tysięcy złotych, wierząc, że ratuje wnuka przed więzieniem.
42-latka i 51-latek wpadli w ręce kryminalnych po żmudnej, skrupulatnej pracy operacyjnej. Oboje działali wspólnie i w pełnym porozumieniu. Kobieta została zatrzymana jako pierwsza, a mężczyzna próbował jeszcze uciec – najpierw udawał, że nikogo nie ma w mieszkaniu, później rzucił się do ucieczki przez ogród. Tam czekał już na niego policjant i mężczyzna wpadł prosto w jego ręce.
Schemat był klasyczny. Pokrzywdzona otrzymała telefon od osoby podającej się za "komendanta policji". Usłyszała dramatyczną historię: jej wnuczek rzekomo potrącił na przejściu dla pieszych ciężarną kobietę i pilnie potrzebuje pieniędzy na kaucję, żeby uniknąć aresztu. Zdesperowana kobieta uwierzyła w tę opowieść. Do jej drzwi zapukał obcy mężczyzna, któremu przekazała gotówkę w wysokości 120 tysięcy złotych.
Śledczy szybko ustalili, że cała sytuacja była starannie zaplanowanym oszustwem. Para działała w warunkach recydywy – oboje mieli już za sobą wyroki za podobne przestępstwa. 51-latek był dodatkowo poszukiwany listem gończym i miał do odbycia dwa lata pozbawienia wolności właśnie za oszustwa.
Po zatrzymaniu oboje usłyszeli zarzuty dokonania oszustwa wspólnie i w porozumieniu w warunkach recydywy. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe sąd zastosował wobec nich tymczasowe aresztowanie.
Policja po raz kolejny podkreśla, że tego typu historie wciąż się powtarzają, mimo licznych apeli i kampanii ostrzegawczych. Oszuści doskonale wiedzą, jak grać na emocjach – strachu, miłości do rodziny i chęci pomocy najbliższym. Wystarczy jeden moment nieuwagi lub wzruszenia, by stracić dorobek całego życia.
Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe. Funkcjonariusze przypominają: prawdziwa policja nigdy nie dzwoni z prośbą o przekazywanie pieniędzy ani nie wysyła "zaufanych osób" po gotówkę. W razie wątpliwości – zawsze warto zadzwonić na numer alarmowy lub bezpośrednio do najbliższej jednostki policji i zweryfikować informacje.
120 tysięcy złotych to ogromna kwota, która miała "uratować wnuka". Zamiast tego trafiła do kieszeni recydywistów. Para oszustów na razie trafiła za kraty – pytanie, ile jeszcze osób dało się nabrać na podobną legendę.