Urodziła martwe dziecko. Sama zmarła chwilę po porodzie

Narodziny drugiej córki miały być dla ich rodziny wielkim świętem. Pan Marcin do domu wrócił jednak sam, po tym jak w szpitalu stracił żonę i nowo narodzone dziecko. Czy tej tragedii można było uniknąć? Żona pana Marcina Pandera rodziła w szpitalu w Pyskowicach. Poród nastąpił po wyznaczonym terminie, w 41 tygodniu ciąży. Pani Katarzyna za zgodą lekarzy miała rodzić siłami natury. W dniu porodu cały czas był z nią mąż. Rano kobieta dostała oksytocynę, by wywołać skurcze. Wieczorem rozpoczęła się akcja porodowa.

zdjęcie

Podczas badania okazało się, że jest już pełne rozwarcie szyjki i główka jest już bardzo nisko. Pamiętam jak żona uśmiechnęła się do mnie mówiąc, że jak tak dalej pójdzie to za chwilę nasza córka będzie na świecie – wspomina pan Marcin.

Z ostatniego zapisu badania KTG wynika, że tętno dziecka nie było prawidłowe. Pani Katarzyna nie miała siły przeć, dlatego zastosowano próżnociąg, przy użyciu którego wyciągnięto dziecko. – Wyciągnęli dziecko, chcieli położyć je żonie na piersi, a razem z nim wypadło łożysko. To przeraziło położną, odcięła szybko pępowinę, zabrano dziecko do pokoju i wezwali zespół reanimacyjny.

Czułem, że jest coś nie tak. Słyszałem płacz personelu i wtedy wiedziałem, że jest bardzo źle. Położna przyszła z informacją, że mimo reanimacji dziecko nie żyje – relacjonuje pan Marcin i dodaje: – Położna zapytała, czy pozwolimy żonie pożegnać się z dzieckiem. Oczywiście się zgodziłem. Żona pocałowała dziecko w czoło, pożegnała się. Chwilę później straciła przytomność. Od tego momentu nie miałem z nią już kontaktu.

Kobieta dostała krwotoku. W nocy dwa razy doszło do zatrzymania u niej akcji serca. Miała coraz niższe ciśnienie. Dostawała leki, przetaczano jej też krew. Nad ranem lekarze wykonali operację usunięcia jej narządów rodnych. Po dziewięciu godzinach pani Katarzyna zmarła.

Okoliczności przebiegu porodu, a także śmierci pani Katarzyny i dziecka, bada Prokuratura w Katowicach. Pan Marcin zwrócił się do kancelarii prawnej, specjalizującej się w sprawach medycznych. – Jeżeli nie było zapisu KTG, to należało być szczególnie wyczulonym na to, jak reaguje rodząca. Moment urodzenia dziecka się przedłużał więc podjęto decyzję o użyciu próżnociągu. W dokumentacji medycznej nie było uzasadnienia jego użycia. Próżnociąg nie jest w pełni bezpiecznym środkiem do rozwiązania ciąży, ale prawdopodobnie był jednym dostępnym na tym etapie. Cięcie cesarskie byłoby w tej sytuacji zdecydowanie bezpieczniejsze dla dziecka i matki – komentuje mec. Jolanta Budzowska.

Wątpliwości w tej sprawie jest więcej. Trzy lata wcześniej, pani Katarzyna rodziła w tym samym szpitalu swoją pierwszą córeczkę. Podczas porodu wystąpiły komplikacje, dlatego wykonano cesarskie cięcie. To powinno szczególnie uczulić lekarzy opiekujących się panią Katarzyną podczas drugiej ciąży, bo poród naturalny po wcześniejszym porodzie rozwiązanym za pomocą cesarskiego cięcia, obarczony jest dużym ryzykiem.
– Przez ten tydzień, kiedy była w szpitalu było tyle sytuacji, rodziło się tyle wątpliwości, że wciąż zastanawiam się, dlaczego nikt nie zdecydował o cesarskim cięciu. Uważam, że można było ich uratować – mówi Dorota Kwiecińska, siostra pani Katarzyny.

– Powinien być stały zapis KTG. Dlaczego go nie było? Trzeba pytać personelu. Lekarz relacjonował mi, że wszystko zrobił prawidłowo. Mówił, że nic nie zapowiadało tego, że przebieg porodu będzie tak dramatyczny – mówi lek. med. Leszek Kubiak, dyrektor szpitala w Pyskowicach.

Innego zdania jest dr Ryszard Frankowicz, ekspert w dziedzinie ginekologii i położnictwa, którego zapoznaliśmy z dokumentacją medyczną pani Katarzyny. – Początkiem nieprawidłowości było ignorowanie zapisu KTG, które przez siedem dni był nieprawidłowy. Z tych przyczyn droga porodu siłami naturalnymi nie powinna w ogóle być rozpatrywana. To niedbalstwo zespołu ludzkiego doprowadziło do tego zgonu – mówi.

Od tragedii minęło trzy miesiące. Pan Marcin został sam z trzyletnią córeczką. Nie może pogodzić się z tym, że w jednej chwili stracił ukochaną żonę i swoje nowonarodzone dziecko.
– Pani psycholog doradziła mi, żeby powiedzieć Zosi prawdę jak najszybciej. Chodzimy razem na cmentarz, zapalmy znicze, mówimy razem mamie, jak nam minął dzień – mówi Marcin Pander i dodaje: – Moja żona była najlepszą osobą na świecie. Ciepła, kochająca dzieci. Oboje uważaliśmy, że pasujemy do siebie, wzajemnie się uzupełniamy. Byliśmy razem bardzo szczęśliwi.

Cała rodzina pani Katarzyny nie może rozumieć, jak mogło dojść do jej śmieci. Z dokumentacji medycznej wynika, że lekarz nie ustalił źródła krwotoku. Szpital w Pyskowicach nie dysponuje Odziałem Intensywnej Opieki Medycznej. Próby przewiezienia pani Katarzyny w nocy do innych szpitali nie powiodły się, bo zespoły karetek odmawiały transportu, gdyż była już w tak złym stanie.

– Ta pustka nigdy nie zostanie wypełniona. Miłość ojca nigdy nie będzie taka sama, jak miłość matki – kończy pan Marcin.​

Wybrane dla Ciebie
Wieczorny wypadek na Żywiecczyźnie. Samochód wjechał w pieszych wracających z kościoła
Wieczorny wypadek na Żywiecczyźnie. Samochód wjechał w pieszych wracających z kościoła
Krzyż, który daje sens cierpieniu. Mocne słowa metropolity poznańskiego w Wielki Piątek
Krzyż, który daje sens cierpieniu. Mocne słowa metropolity poznańskiego w Wielki Piątek
Dzieci poruszyły tłumy w Wielki Piątek. Wyjątkowa Droga Krzyżowa zakończona owacjami
Dzieci poruszyły tłumy w Wielki Piątek. Wyjątkowa Droga Krzyżowa zakończona owacjami
4 promile na rowerze. Niebezpieczna jazda zakończona upadkiem i mandatem
4 promile na rowerze. Niebezpieczna jazda zakończona upadkiem i mandatem
"Paliwowy złodziej z Łodzi wpadł na gorącym uczynku. Miał w aucie 1000-litrowy zbiornik"
"Paliwowy złodziej z Łodzi wpadł na gorącym uczynku. Miał w aucie 1000-litrowy zbiornik"
Tajemniczy dron w lesie na Opolszczyźnie. Służby zamknęły teren i wezwały antyterrorystów
Tajemniczy dron w lesie na Opolszczyźnie. Służby zamknęły teren i wezwały antyterrorystów
"18 psów w koszmarnych warunkach i nielegalna broń". 59-latek z Opolszczyzny usłyszał trzy poważne zarzuty
"18 psów w koszmarnych warunkach i nielegalna broń". 59-latek z Opolszczyzny usłyszał trzy poważne zarzuty
"Złodziejski skarb z lasu". Policja odzyskała 270-letni dokument skradziony z archiwum
"Złodziejski skarb z lasu". Policja odzyskała 270-letni dokument skradziony z archiwum
Wymijał auto i wjechał prosto na dziecko. 20-latek z Hondy usłyszał aż sześć zarzutów
Wymijał auto i wjechał prosto na dziecko. 20-latek z Hondy usłyszał aż sześć zarzutów
"Policjant poza służbą powstrzymał brutalny atak na kobietę. Bohaterska interwencja na Placu Konstytucji w Warszawie"
"Policjant poza służbą powstrzymał brutalny atak na kobietę. Bohaterska interwencja na Placu Konstytucji w Warszawie"
"To nie jest przedstawienie". Macron ostro krytykuje chaotyczne podejście Trumpa do wojny z Iranem
"To nie jest przedstawienie". Macron ostro krytykuje chaotyczne podejście Trumpa do wojny z Iranem
"Złoty hełm Daków wraca do domu". Skarb sprzed 2500 lat odzyskany ponad rok po spektakularnej kradzieży w Holandii
"Złoty hełm Daków wraca do domu". Skarb sprzed 2500 lat odzyskany ponad rok po spektakularnej kradzieży w Holandii