Trump kontra Azja: 15% cła na wszystko – sojusznicy w szoku, Chiny szykują się na wojnę handlową 2.0
Donald Trump nie odpuszcza po porażce w Sądzie Najwyższym. Zaledwie dzień po tym, jak sędziowie unieważnili jego flagowe cła z 2025 roku, prezydent ogłosił podwyżkę nowej, globalnej taryfy do maksymalnych 15%. Decyzja uderza przede wszystkim w kluczowych partnerów USA w Azji – od Japonii i Korei Południowej, przez Tajwan i Indie, po Indonezję i Singapur. Region, który przez ostatnie miesiące negocjował łagodniejsze warunki handlowe, znów znalazł się w ogniu niepewności.
Sąd Najwyższy (6:3) orzekł w piątek, że Trump przekroczył uprawnienia, nakładając cła na mocy ustawy IEEPA z 1977 r. Te podatki – od 10 do 50% na towary z niemal całego świata – miały być odpowiedzią na "nadzwyczajny deficyt handlowy". Sąd uznał: nowe podatki to kompetencja Kongresu, nie prezydenta. Wyrok otworzył drogę do zwrotu ok. 130 mld dolarów pobranych od importerów – batalia o te pieniądze dopiero się zaczyna.
Trump zareagował błyskawicznie. W sobotę na Truth Social zapowiedział: cło wzrośnie do 15% (z planowanych 10%) na podstawie sekcji 122 Ustawy o Handlu z 1974 r. – rzadko używanej "furtki", która pozwala prezydentowi wprowadzić tymczasowe cła na 150 dni bez zgody Kongresu. Nowa stawka wejdzie w życie 24 lutego i obejmie prawie cały import do USA – z wyjątkami dla minerałów krytycznych, leków, elektroniki, samochodów i lotnictwa.
Sojusznicy w szoku Japonia: "Uważnie analizujemy orzeczenie i reakcję administracji" – oświadczył rząd w Tokio. Były minister obrony Itsunori Onodera ostrzegł: "To przyspieszy dystansowanie się sojuszników od USA". Korea Południowa: Minister przemysłu Kim Jung-kwan przyznał, że chipy komputerowe nie podlegają nowym cłom, ale reszta eksportu stoi pod znakiem zapytania. Tajwan: "Wpływ ograniczony, ale monitorujemy sytuację" – oświadczył rząd w Tajpej, licząc na ochronę półprzewodników. Indonezja i Singapur: oba kraje negocjowały obniżki ceł w zamian za inwestycje – teraz znów grozi im 15%. Chiny: "Wojna handlowa nie ma zwycięzców" – skomentował rzecznik MSZ. Pekin szykuje się na kwietniową wizytę Trumpa u Xi Jinpinga, ale podkreśla: "Ocenią skutki i zareagują adekwatnie".
Analitycy BBC i Oxford Economics ostrzegają: nawet jeśli 15% to rozwiązanie tymczasowe, Trump może powtarzać procedurę co 150 dni – ogłaszając kolejne "wyjątkowe okoliczności". Firmy w Azji stoją przed chaosem: kontrakty handlowe z USA tracą stabilność, łańcuchy dostaw są zagrożone, a ceny w USA mogą poszybować.
Sekretarz ds. handlu Jamieson Greer uspokaja: "Rozmowy z Chinami i innymi partnerami idą dalej. Celem jest stabilność i zakupy amerykańskich towarów – nie wojna handlowa". Ale słowa Trumpa brzmią inaczej: "Absurdalna, antyamerykańska decyzja sądu – głupcy sędziowie nie rozumieją deficytu".
Deficyt handlowy USA właśnie pobił rekord: 1,2 bln dolarów w 2025 roku. Trump liczy, że nowe cła zmuszą Azję do ustępstw. Azja odpowiada: ostrożnie, ale zdecydowanie – nikt nie chce drugiej wojny handlowej, ale nikt też nie zamierza płacić haraczu.
Pytanie brzmi: czy Kongres po 150 dniach zablokuje Trumpa, czy pozwoli mu grać dalej? Odpowiedź poznamy najpóźniej w lipcu 2026. Do tego czasu światowy handel może wejść w nową, bardzo chaotyczną erę.