Sprawca dramatu przeżył. Funkcjonariusze zabrali mu prawo jazdy. Jego stan był na tyle dobry, że trafił do policyjnej izby zatrzymań.
Wskazówka prędkościomierza pojazdu zatrzymała się na prędkości 140 kilometrów na godzinę - powiedział kom. Marcin Fiedukowicz z policji w Łodzi.
Sprawcy grozi do 12 lat pozbawienia wolności oraz długoletni zakaz prowadzenia pojazdów.