Polacy popierają prace nad prezydenckim projektem ustawy o ochronie zwierząt – wyniki najnowszego sondażu
Blisko siedem na dziesięciu Polaków uważa, że Sejm powinien podjąć prace nad alternatywnym projektem ustawy dotyczącej trzymania psów na uwięzi, zaproponowanym przez prezydenta Karola Nawrockiego. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej". Wyniki wskazują na szerokie poparcie społeczne dla zmian w prawie, choć eksperci pozostają podzieleni co do skuteczności prezydenckiej propozycji.
Tło sporu wokół "ustawy łańcuchowej"
Kontrowersje wokół tzw. "ustawy łańcuchowej" wybuchły pod koniec ubiegłego roku, gdy Sejm uchwalił przepisy zakazujące trzymania psów na stałej uwięzi. Nowe regulacje wprowadzały minimalne wymagania dla kojców – od 10 metrów kwadratowych dla mniejszych ras (poniżej 50 cm w kłębie) do 20 metrów dla większych (powyżej 65 cm). Dopuszczały uwięź jedynie w wyjątkowych sytuacjach, takich jak prace rolne czy zapewnienie bezpieczeństwa. Ustawa miała na celu poprawę dobrostanu zwierząt, ale spotkała się z ostrą krytyką ze strony prezydenta.
Karol Nawrocki zawetował ustawę, argumentując, że narzuca ona nierealne obowiązki na właścicieli, zwłaszcza na wsi. Prezydent porównał wymagane kojce do "miejskich kawalerek", twierdząc, że uderzą one w rolników i hodowców, komplikując ich codzienne życie. W odpowiedzi złożył własny projekt, który zakazuje trzymania psów na łańcuchach, ale usuwa surowe normy dotyczące wielkości kojców. Według głowy państwa, to rozwiązanie jest bardziej zrównoważone społecznie i unika nadmiernych restrykcji.
Krytycy prezydenckiej wersji, w tym organizacje prozwierzęce, zarzucają jednak, że to jedynie kosmetyczna zmiana. Projekt w dużej mierze kopiuje odrzuconą ustawę, ale pomija kluczowe elementy, co może oznaczać brak realnej poprawy losu zwierząt. Bez minimalnych standardów kojców psy nadal mogą być trzymane w ciasnych warunkach, co – jak ostrzegają eksperci – prowadzi do frustracji, agresji i zagrożeń dla ludzi.
Szczegóły sondażu: Szerokie poparcie, ale z niuansami demograficznymi
Sondaż IBRiS, zrealizowany w grudniu 2025 r., objął reprezentatywną grupę Polaków. Na pytanie, czy Sejm powinien rozpatrzyć prezydencki projekt, aż 69,8 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco: 38,3 proc. zdecydowanie popierało tę ideę, a 31,5 proc. raczej się zgadzało. Przeciwników było znacznie mniej – zaledwie 16,1 proc. (5,3 proc. zdecydowanie przeciw, 10,8 proc. raczej przeciw). Pozostałe 14 proc. ankietowanych nie miało zdania lub uznało pytanie za trudne.
Analiza demograficzna pokazuje ciekawe różnice. Kobiety częściej wyrażały silne poparcie (44 proc. zdecydowanie za, w porównaniu do 32 proc. wśród mężczyzn). Największy entuzjazm wykazywali respondenci w wieku 40–49 lat (50 proc. za), choć w innych grupach wiekowych różnice nie były drastyczne – np. 40 proc. osób powyżej 70. roku życia zdecydowanie popierało prace. Mieszkańcy wsi okazali się najbardziej przychylni (45 proc. zdecydowanie za), co kontrastuje z narracją o rzekomym oporze rolników. W małych miastach (do 50 tys. mieszkańców) poparcie wynosiło 39 proc., a w dużych aglomeracjach (powyżej 250 tys.) spadało do 30 proc.
Edukacja też gra rolę: osoby z wykształceniem podstawowym lub zawodowym popierały pomysł w 48 proc., podczas gdy wśród absolwentów szkół wyższych było to 35 proc. Politycznie dominowało poparcie wśród sympatyków prawicy (71 proc.), ale nawet wśród centrystów i lewicowców nie brakowało głosów za (odpowiednio 25 proc. i 13 proc.).
Eksperci podzieleni: Od optymizmu po ostrzeżenia
Wyniki sondażu wywołały dyskusję wśród specjalistów. Adwokat Rafał Maciejewski, współpracujący z organizacjami prozwierzęcymi, widzi w nich sygnał, że społeczeństwo chce szybkiego rozwiązania problemu ponad podziałami politycznymi. Podkreśla, że oryginalna ustawa przeszła przez Sejm bez większych kontrowersji, a obecny spór dotyczy głównie wyboru wersji. Zauważa jednak, że krótkie łańcuchy budzą powszechne oburzenie społeczne, choć debata o kojcach trwa.
Z kolei Izabela Kadłucka, ekspertka od psychologii zwierząt i biegła sądowa, krytykuje prezydencki projekt za brak minimalnych norm kojców. Argumentuje, że ciasne warunki powodują frustrację u psów, co zwiększa ryzyko agresji i ugryzień, zwłaszcza wobec dzieci. Porównuje kojce do ludzkich mieszkań, zaznaczając, że psy często spędzają w nich całe życie – bez spacerów. Bez standardów, jak te z zawetowanej ustawy, poprawa dobrostanu będzie iluzoryczna.
Prawniczka Agata Jędroś dodaje, że obecne przepisy istnieją głównie na papierze, z słabą egzekucją (np. limit 12 godzin na uwięzi jest trudny do weryfikacji). Popiera prace nad prezydencką wersją, ale apeluje o dodanie minimalnych rozmiarów kojców, by uniknąć nadużyć. Podkreśla, że na wsi interwencje są częstsze, gdzie zwierzęta traktowane są jak narzędzia (np. jako systemy alarmowe). Idealnie byłoby wyeliminować łańcuchy poprzez edukację, ale na razie potrzebne są jasne minima.
Co dalej? Ryzyko patu legislacyjnego
Jeśli Sejm nie dojdzie do porozumienia, zmiany mogą utknąć na lata, a psy pozostaną na łańcuchach. Sondaż pokazuje, że Polacy oczekują działania – niezależnie od wersji. Prezydencki projekt trafił do parlamentu na początku grudnia, ale już napotkał opór. Czy posłowie uwzględnią głos społeczeństwa? Na razie dyskusja trwa, a los zwierząt wisi na włosku.