ŚwiatPetro ostrzega przed eskalacją napięć. Kolumbia obawia się możliwych działań USA

Petro ostrzega przed eskalacją napięć. Kolumbia obawia się możliwych działań USA

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro w rozmowie z BBC ocenił, że istnieje realne zagrożenie militarnych działań Stanów Zjednoczonych wobec jego kraju. Słowa te padły w kontekście narastających napięć dyplomatycznych po amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli oraz ostrych wypowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa pod adresem władz w Bogocie.

Bogota
Bogota
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

Petro stwierdził, że Stany Zjednoczone od lat traktują kraje Ameryki Łacińskiej jak część własnego "imperium", często ignorując prawo międzynarodowe. Jego zdaniem obecna polityka Waszyngtonu może doprowadzić do sytuacji, w której USA zamiast globalnego przywództwa wybiorą izolację na arenie międzynarodowej. Kolumbijski prezydent zaznaczył, że groźby użycia siły ze strony Trumpa nie są jedynie retoryką, lecz stanowią poważne ostrzeżenie, którego Kolumbia nie może lekceważyć.

Iskrą zapalną stały się wypowiedzi Donalda Trumpa, który po amerykańskiej operacji w Wenezueli i zatrzymaniu Nicolása Maduro publicznie stwierdził, że interwencja wojskowa w Kolumbii "brzmi dobrze". Choć po późniejszej rozmowie telefonicznej obaj przywódcy zapowiedzieli spotkanie w Białym Domu i ton wypowiedzi chwilowo złagodniał, Petro dał jasno do zrozumienia, że jego obawy nie zniknęły.

W wywiadzie dla BBC kolumbijski prezydent ostro skrytykował również działania amerykańskich służb imigracyjnych. Porównał metody agentów ICE do "brygad nazistowskich", oskarżając ich o prześladowanie Latynosów i nadużycia, które – jego zdaniem – godzą nie tylko w migrantów, ale także w obywateli Stanów Zjednoczonych. Wypowiedź ta była reakcją na nasilone deportacje oraz niedawny incydent w Minneapolis, gdzie podczas interwencji zginęła 37-letnia obywatelka USA, co wywołało falę protestów.

Petro podkreślił, że polityka imigracyjna USA oraz presja wywierana na kraje regionu, w tym Kolumbię i Wenezuelę, pogłębiają napięcia i destabilizują relacje w całej Ameryce Łacińskiej. Dodał, że po wypowiedziach Trumpa w Kolumbii doszło do demonstracji w obronie suwerenności i demokracji.

Zapytany o ewentualną obronę kraju w przypadku ataku USA, prezydent Kolumbii zaznaczył, że jego priorytetem pozostaje dialog. Jednocześnie przypomniał, że historia Kolumbii pokazuje, iż kraj ten wielokrotnie musiał stawiać czoła potężniejszym siłom, opierając się nie na przewadze militarnej, lecz na determinacji społeczeństwa i trudnym terenie.

W tle konfliktu pozostaje również problem handlu narkotykami. Kolumbia, jako największy producent kokainy na świecie, od lat znajduje się pod presją Stanów Zjednoczonych. Petro broni jednak swojej strategii "totalnego pokoju", która zakłada dialog z częścią grup zbrojnych przy jednoczesnych działaniach militarnych wobec tych, którzy odrzucają negocjacje. Prezydent przekonuje, że w niektórych regionach kraju przyniosło to spadek przemocy i ograniczenie upraw koki.

Choć oficjalnie obie strony deklarują chęć rozmów, wypowiedzi kolumbijskiego przywódcy pokazują, że napięcia na linii Bogota–Waszyngton pozostają wysokie. Petro podkreśla, że przyszłość relacji zależy od dalszego dialogu, ale jednocześnie ostrzega, że groźby użycia siły mogą mieć poważne konsekwencje nie tylko dla Kolumbii, lecz dla całego regionu.

kolumbiabogotausa

Wybrane dla Ciebie