Świat"Nasienie na wojnie" – Ukraina finansuje mrożenie nasienia żołnierzy, by ratować naród przed wymarciem

"Nasienie na wojnie" – Ukraina finansuje mrożenie nasienia żołnierzy, by ratować naród przed wymarciem

W cieniu trwającej wojny Ukraina walczy nie tylko o terytorium, ale także o przetrwanie własnego narodu. W obliczu katastrofy demograficznej – spadku urodzeń, masowej emigracji i setek tysięcy poległych młodych mężczyzn – państwo uruchomiło program, który pozwala żołnierzom bezpłatnie zamrażać nasienie. To nie science fiction, lecz desperacka próba zachowania puli genetycznej narodu.

noworodek
noworodek
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

35-letni Maksym, żołnierz Gwardii Narodowej stacjonujący niedaleko wschodniej linii frontu, niedawno wrócił z krótkiego urlopu. Żona przekonała go, by skorzystał z państwowego programu w kijowskiej klinice. Próbka została pobrana i zamrożona za darmo. "Jeśli zginę – a ryzyko jest wszędzie, nawet 80 km od frontu przez drony – moja żona będzie mogła mieć nasze dziecko. To jedna rzecz mniej, o którą muszę się martwić" – mówi przez telefon, podkreślając, że chroniczny stres wojenny obniża płodność.

Program ruszył w 2022 roku dzięki prywatnym klinikom leczenia niepłodności, które na początku inwazji oferowały żołnierzom bezpłatną kriokonserwację nasienia lub komórek jajowych. Rok później parlament uchwalił ustawę regulującą i finansującą tę praktykę ze środków publicznych. Posłanka Oksana Dmytriyeva, jedna z autorek prawa, tłumaczy: "Nasi obrońcy chronią przyszłość kraju, ale mogą stracić własną. Chcemy dać im szansę na ojcostwo, nawet jeśli wrócą ranni lub nie wrócą wcale".

Pierwsza wersja ustawy wywołała burzę – początkowo zakładano zniszczenie próbek po śmierci dawcy. Publiczne oburzenie wybuchło po historii wdowy, której uniemożliwiono użycie nasienia zmarłego męża. Poprawka z lutego 2024 roku zmieniła zasady: próbki są przechowywane bezpłatnie przez 3 lata po śmierci żołnierza i dostępne dla partnerki (za jej pisemną zgodą i wcześniejszą zgodą zmarłego).

To odpowiedź na dramatyczny kryzys demograficzny. Ukraina już przed 2022 rokiem miała jeden z najniższych przyrostów naturalnych w Europie. Wojna pogorszyła sytuację: setki tysięcy młodych, zdrowych mężczyzn zginęło lub odniosło rany, miliony kobiet (głównie) wyjechało jako uchodźczynie i wiele z nich nie wróciło. Do tego dochodzi stres, ataki rakietowe, blackouty energetyczne i "syndrom odkładania życia" – kobiety boją się rodzić w kraju, gdzie w każdej chwili mogą trafić do schronu przeciwlotniczego.

W państwowym Centrum Medycyny Rozrodu w Kijowie program wystartował w styczniu 2026 roku. Zgłosiło się na razie kilkunastu żołnierzy, ale dyrekcja liczy na lawinowy wzrost zgłoszeń, gdy informacja dotrze do szerszego grona. W laboratoriach kadzie z ciekłym azotem kryją setki rurek z biomateriałem – symbol nadziei na przyszłe pokolenia.

Nie wszystko jednak idzie gładko. Historia Katieriny Małyszko pokazuje pęknięcia systemu. Ona i jej mąż Witalij starali się o dziecko przed wojną. Zamrozili zarodki. Gdy Witalij zginął od bezpośredniego trafienia bombą, klinika początkowo odmówiła kontynuacji leczenia. Katierina musiała walczyć w sądzie – po sześciu miesiącach emocjonalnego piekła wygrała. "To była nasza rodzina. Czekaliśmy na to zbyt długo" – wspomina, choć nadal nie czuje się gotowa na ciążę w czasie wojny.

Posłanka Dmytriyeva przyznaje, że prawo wymaga dopracowania – wiosną 2026 roku planowane są kolejne poprawki. Tymczasem na froncie Maksym apeluje do kolegów: "Mówcie o tym, myślcie o przyszłości narodu. Nic nie kosztuje, a może uratować wszystko".

Wojna zabiera życie – Ukraina próbuje odebrać jej przynajmniej część nadziei na ciągłość.

ukrainanoworodekżołnierze

Wybrane dla Ciebie