"Milion rzeczy może pójść nie tak" – dlaczego przejęcie irańskiego uranu byłoby koszmarem dla amerykańskich żołnierzy
Prezydent Donald Trump rozważa jedną z najbardziej ryzykownych operacji wojskowych w historii USA – szturm na tajny, podziemny obiekt nuklearny w Iranie w celu przejęcia zapasów wzbogaconego uranu. Celem miałoby być ostateczne uniemożliwienie Teheranowi zbudowania broni jądrowej.
Według ekspertów wojskowych i byłych wysokich urzędników Pentagonu, z którymi rozmawiała BBC, taka operacja byłaby ekstremalnie trudna, długotrwała i obarczona ogromnym ryzykiem. Wymagałaby wysłania sił lądowych głęboko na terytorium Iranu i mogłaby potrwać wiele dni, a nawet tygodni.
Były zastępca sekretarza obrony ds. Bliskiego Wschodu, Mick Mulroy, nazwał ewentualne usunięcie irańskich zapasów uranu "jedną z najbardziej skomplikowanych operacji specjalnych w historii".
Gdzie jest ukryty uran?
Na początku konfliktu Iran posiadał około 440 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60% – materiału, który można stosunkowo szybko doprowadzić do poziomu 90%, wymaganego do produkcji broni jądrowej. Dodatkowo kraj dysponował tysiącami kilogramów uranu na niższych poziomach wzbogacenia.
Większość wysoko wzbogaconego uranu najprawdopodobniej znajduje się w podziemnym kompleksie w Isfahanie – jednym z trzech głównych obiektów nuklearnych, które w 2025 roku zostały mocno uszkodzone w amerykańsko-izraelskich nalotach. Część materiału może być również przechowywana w Natanzu i Fordow.
Obiekty te są głęboko zakopane pod ziemią, a wejścia do tuneli zostały dodatkowo zabezpieczone i zasypane gruzem po atakach lotniczych. Dostęp do uranu wymagałby więc nie tylko walki z ewentualnym oporem Irańczyków, ale także ciężkich prac ziemnych i wydobywczych w warunkach ciągłego zagrożenia.
Największe wyzwania operacji
Eksperci wskazują na kilka krytycznych problemów:
- Operacja wymagałaby użycia sił specjalnych oraz jednostek 82. Dywizji Powietrznodesantowej do zabezpieczenia terenu.
- Żołnierze musieliby pracować w kontenerach z uranem w formie gazowej, przechowywanym w dużych metalowych cylindrach.
- Cały czas istniałoby ryzyko kontrataku irańskich sił, ataków rakietowych lub działań partyzanckich.
- Isfahan leży około 480 km w głąb lądu Iranu – ewakuacja rannych i medyczna byłaby ekstremalnie trudna.
- Po odzyskaniu uranu USA stanęłyby przed dylematem: wywieźć pół tony niebezpiecznego materiału z terytorium wroga czy próbować rozcieńczyć go na miejscu.
"Milion rzeczy może pójść nie tak" – ostrzega Jonathan Ruhe z Jewish Institute for National Security of America. Nawet jeśli udałoby się zlokalizować i wydobyć uran, sama logistyka transportu tak niebezpiecznego ładunku przez terytorium wroga byłaby ogromnym wyzwaniem.
Kontekst szerszej strategii Trumpa
Przejęcie uranu to tylko jedna z rozważanych opcji. Trump rozważa również przejęcie strategicznej wyspy Chark (Kharg Island), przez którą przechodzi większość irańskiego eksportu ropy, aby wywrzeć maksymalną presję na Teheran i zmusić go do negocjacji.
W wywiadzie dla CBS News prezydent nie wykluczył, że zwycięstwo w konflikcie może wymagać usunięcia lub zniszczenia irańskich zapasów uranu, choć jednocześnie bagatelizował zagrożenie, mówiąc, że materiał jest "głęboko zakopany".
Na razie Biały Dom podkreśla, że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Eksperci są zgodni co do jednego: taka operacja byłaby ryzykowna jak niewiele innych w historii amerykańskich sił zbrojnych. Sukces nie jest gwarantowany, a cena ewentualnej porażki – zarówno militarna, jak i polityczna – mogłaby być bardzo wysoka.