Grzegorz chciał ratować czyjeś życie. Sam zginął. “Bałtyk jest bardzo zdradliwy”
Na początku lata ożenił się, a w lipcu z całą rodziną pojechał nad morze. Kiedy na plaży zobaczył formujący się łańcuch życia, ruszył na pomoc. – Poszedł do przodu, bo umiał pływać. Wiedział, jak wyciągać ludzi. Ale nagle wszystko się rozerwało – opowiada siostra 32-letniego Grzegorza, który zginął, starając się uratować czyjeś życie.