"Hercules runął w dżunglę 90 sekund po starcie – 66 żołnierzy zginęło"
Kolumbia przeżywa jedną z największych tragedii wojskowych ostatnich lat. Wojskowy samolot transportowy C-130 Hercules rozbił się zaledwie półtorej minuty po starcie z lotniska w Puerto Leguízamo w amazońskiej prowincji Putumayo, zabijając co najmniej 66 żołnierzy.
Masyna z 125 osobami na pokładzie runęła na ziemię zaledwie 1,5 km od pasa startowego. Siła uderzenia była tak ogromna, że samolot eksplodował, a płonące szczątki rozrzuciło po gęstej dżungli. Detonacja przewożonej amunicji zamieniła wrak w prawdziwe inferno.
Minister obrony Pedro Sánchez potwierdził, że na razie nic nie wskazuje na atak grup przestępczych. "To tragiczny wypadek" – powiedział. Dowódca sił zbrojnych gen. Hugo Alejandro López Barreto dodał, że czterech żołnierzy nadal jest uznawanych za zaginionych.
Liczba ofiar rosła dramatycznie w ciągu kilku godzin. Początkowo mówiono o 33 zabitych, ostateczny bilans to co najmniej 66 poległych. Ranni (kilkadziesiąt osób) byli początkowo leczeni w lokalnych klinikach, a następnie ewakuowani samolotami do szpitali w Bogocie i innych większych miastach.
To kolejny poważny wypadek samolotu C-130 w regionie – zaledwie miesiąc temu podobna maszyna rozbiła się w Boliwii, zabijając ponad 20 osób.
W małych miejscowościach prowincji Putumayo panuje głęboka żałoba. Rodziny i koledzy żegnają żołnierzy, którzy nigdy nie wrócili z misji.
Śledztwo techniczne dopiero się rozpoczyna. Kolumbijczycy z niepokojem czekają na odpowiedź: dlaczego potężny Hercules runął na ziemię zaledwie chwilę po starcie w jednym z najniebezpieczniejszych rejonów kraju.