"Gang przemytników rozbity w Niemczech – łodzie, silniki i dętki warte setki tysięcy euro skonfiskowane"
Niemiecka policja w ramach międzynarodowej operacji aresztowała czterech obywateli Syrii, którzy mieli być kluczowymi członkami zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem ludzi przez kanał La Manche.
W środę rano w Nadrenii Północnej-Westfalii przeprowadzono szeroko zakrojone naloty w 12 różnych lokalizacjach (m.in. w Essen, Gelsenkirchen, Marl, Bottrop, Herdecke i Lüdenscheid). W akcji wzięło udział ponad 450 funkcjonariuszy. Przeszukano również dwa adresy w Belgii.
Podczas operacji zabezpieczono m.in.:
- 11 łodzi,
- silniki,
- kanistry z benzyną,
- kamizelki ratunkowe,
- tysiące dętek do opon (używanych zamiast kamizelek),
- broń,
- sztabki złota,
- prawie 60 000 euro w gotówce oraz sprzęt elektroniczny.
Jak działał gang?
Gang specjalizował się w dostarczaniu "kompletnych zestawów" do budowy małych łodzi motorowych. Dętki, pontony, pompy i silniki były kupowane w Niemczech, a następnie transportowane na francuskie wybrzeże, skąd przemytnicy wypływali z migrantami do Wielkiej Brytanii. Każdy taki zestaw był wart na czarnym rynku ponad 10 000 euro. Według szacunków, gdyby sprzęt dotarł do celu, mógł posłużyć do przetransportowania nawet 1000 osób, generując zyski rzędu 100 000 euro na jedną przeprawę.
Operacja była wynikiem wielomiesięcznej współpracy brytyjskiej National Crime Agency (NCA), belgijskiej Policji Federalnej, niemieckich, francuskich i holenderskich służb, a także Europolu i Eurojustu. Śledztwo ruszyło po informacji o podejrzanej przesyłce dętek wysyłanych do Włoch.
W sumie w ramach całej operacji aresztowano 21 osób. Czterech Syryjczyków zatrzymanych w Niemczech ma zostać najprawdopodobniej ekstradowanych do Belgii, gdzie zostaną oskarżeni o przemyt ludzi i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Alex Norris podkreślił, że uderzenie w łańcuchy dostaw sprzętu to jeden z najskuteczniejszych sposobów walki z gangami przemytniczymi. "Atakujemy ich tam, gdzie najbardziej boli – w ich model biznesowy" – powiedział.
To kolejny poważny cios w siatki przestępcze odpowiedzialne za nielegalne przeprawy przez kanał La Manche. Od 2020 roku tą drogą do Wielkiej Brytanii przedostało się już ponad 100 tysięcy osób.
Sprawa pozostaje rozwojowa.