Koniec poboru dla osób nieznających języka
Zmiana w ustawie o służbie wojskowej — czekająca jeszcze na podpis prezydenta Alara Karisa — w praktyce wykluczy z poboru znaczną część rosyjskojęzycznej mniejszości. Stanowi ona ponad 20 procent populacji Estonii, liczącej 1,3 mln mieszkańców.
Władze podkreślają, że szkolenia w estońskich siłach zbrojnych prowadzone są wyłącznie po estońsku, a nowoczesne systemy uzbrojenia i łączności wymagają precyzyjnego rozumienia poleceń, procedur i specjalistycznej terminologii.
— W przypadku żołnierzy, którzy nie znają języka na odpowiednim poziomie, instruktorzy często musieli posługiwać się gestami, mimiką albo polegać na innych poborowych jako tłumaczach — przyznała pułkownik Margot Kunnapuu ze sztabu generalnego.
Do 20 procent poborowych nie mówiło dobrze po estońsku
Według danych armii, w ostatnich latach od 10 do 15 procent powołanych nie znało języka wystarczająco dobrze, choć w niektórych okresach nawet co piąty rekrut miał problemy językowe. To — jak podkreślają wojskowi — spowalniało szkolenia i utrudniało przygotowanie żołnierzy do obsługi zaawansowanych systemów.
Obowiązkowa służba i nowe zasady
W Estonii służba wojskowa jest obowiązkowa i trwa 11 miesięcy. Każdego roku do armii trafia około 3–4 tysiące mężczyzn, a kobiety mogą zgłaszać się dobrowolnie.
Zgodnie z nowymi przepisami osoby, które nie osiągną poziomu B1 ze znajomości estońskiego, nie zostaną powołane do służby — chyba że do 28. roku życia poprawią swoje kompetencje językowe.
Kontrowersje i debata publiczna
Nowelizacja wywołała szeroką dyskusję w kraju. Krytycy zwracają uwagę, że zmiana może pogłębić podziały społeczne między Estończykami a mniejszością rosyjską. Zwolennicy podkreślają jednak, że bezpieczeństwo państwa wymaga sprawnego i jednolitego systemu szkolenia.
Decyzja parlamentu ma wejść w życie od 2026 roku, o ile prezydent podpisze ustawę.