Inwestorami, którzy występowali do miasta z wnioskiem o pozwolenie na przebudowę potoku płynącego przy Krupówkach, jest trzech kuzynów: Szczepan Karpiel-Bułecka, Jakub Habrat oraz Maciej Kułach-Maślany. Panowie nie kryją, że chcą rozebrać budynki istniejące na pięciu wskazanych we wniosku działkach i ponownie uregulować potok płynący w tym miejscu.
Jak opowiada Onetowi jeden z zakopiańskich urzędników, inwestorzy chcą to zrobić po to, by po umocnieniu potoku i przykryciu go stropem zbudować na nim nową, wielką kamienicę.
Mieszkańcy Zakopanego wyrażają obawy o przyszłość miasta, obawiając się, że nowe inwestycje mogą zatracić charakterystyczny dla regionu krajobraz. — W Zakopanem tyle się mówi, że trzeba zastopować "betonowania" miasta, bo traci ono swój charakter — uważa Marian Wróbel, mieszkaniec Zakopanego.
— Nowe władze miasta przed wyborami zapowiadały walkę z deweloperami i to był jeden z powodów, dla których burmistrz Filipowicz wygrał. Teraz natomiast okazuje się, że są pomysły, by w Zakopanem zabudowywać nawet... potoki? Masakra. A jeszcze gorszy jest fakt, kto chce takie inwestycje robić. Jeden z inwestorów to przecież miejski radny Szczepan Karpiel-Bułecka.
Jak wyjaśnia sam zainteresowany, chce wybudować na rodzimej ziemi większy budynek niż obecnie stojące tam budynki tymczasowe. Jego zdaniem nowa, stylowa kamienica w tym miejscu jedynie ozdobi Krupówki, które od zawsze były planowane jako zwarta pierzeja kamienic.