ŚwiatArktyczny sztorm sparaliżował Amerykę – 7 ofiar, 800 tys. domów bez prądu

Arktyczny sztorm sparaliżował Amerykę – 7 ofiar, 800 tys. domów bez prądu

Potężna burza zimowa, nazywana przez meteorologów "arktycznym oblężeniem", sparaliżowała znaczną część Stanów Zjednoczonych. Co najmniej siedem osób straciło życie, ponad 800 tysięcy gospodarstw domowych pozostaje bez prądu, a liczba odwołanych lotów przekroczyła 11 tysięcy.

policja
policja
Źródło zdjęć: © policja | redakcja ipolska24.pl

Narodowa Służba Pogodowa (NWS) ostrzega, że warunki "zagrażające życiu" dotknęły ponad 180 milionów Amerykanów – czyli więcej niż połowę populacji kraju. Od Teksasu po Nową Anglię drogi, szkoły i lotniska zostały zamknięte, a marznący deszcz, śnieg i lód utrudniają jakiekolwiek przemieszczanie się.

Najtragiczniejsze skutki odnotowano w Luizjanie – tam dwie osoby zmarły z powodu hipotermii. Kolejne ofiary śmiertelne zgłoszono w Teksasie (śmierć w wyniku wychłodzenia), Kansas (kobieta znaleziona pod śniegiem), Tennessee (trzy zgony związane z pogodą) oraz – według wstępnych doniesień – w Nowym Jorku (pięć zgonów, przyczyny weryfikowane).

"To najzimniejsza i najbardziej brutalna burza śnieżna, jaką widzieliśmy od lat" – powiedziała gubernator stanu Nowy Jork Kathy Hochul, apelując do mieszkańców, by pozostali w domach.

W Kentucky, Wirginii i Teksasie służby ratunkowe interweniowały setki razy po wypadkach drogowych spowodowanych oblodzonymi jezdniami. W wielu miejscach grubość lodu osiągnęła nawet 2–3 cm, co doprowadziło do łamania się drzew i zrywania linii energetycznych.

Największe blackouty dotknęły środkowego i południowego wschodu USA. Według serwisu poweroutage.us w niedzielę po południu bez prądu było ponad 800 tysięcy gospodarstw – najwięcej w Teksasie, Luizjanie, Missisipi, Alabamie i Georgii.

Lotniska w Dallas, Atlancie, Houston, Chicago i Nowym Jorku odwołały tysiące rejsów. FlightAware podaje, że łącznie anulowano ponad 11 000 lotów w całym kraju.

Burzę napędza osłabiony wir polarny – pierścień zimnego powietrza nad Arktyką, który w tym roku "zsunął się" znacznie dalej na południe. Kiedy arktyczne masy powietrza spotkały się z wilgotnym, cieplejszym powietrzem z Zatoki Meksykańskiej, powstał potężny front burzowy z marznącym deszczem – zjawiskiem szczególnie niebezpiecznym, bo krople zamarzają natychmiast po zetknięciu z powierzchnią.

Eksperci zwracają uwagę, że takie ekstremalne wychłodzenia na południu USA stają się coraz częstsze – i choć nie ma jednoznacznych dowodów, część klimatologów łączy to z zaburzeniami wiru polarnego wywołanymi zmianami temperatury powierzchni oceanów.

Stany wyjątkowe ogłoszono w niemal połowie stanów USA. Gubernatorzy apelują o pozostanie w domach, a szkoły i urzędy odwołują zajęcia do wtorku–środy. Senat USA przesunął zaplanowane na poniedziałek głosowania.

Burza powoli przesuwa się na północny wschód i do wtorku powinna opuścić ląd USA, ale za sobą pozostawi kolejne fale arktycznego powietrza. Prognozy wskazują, że niebezpiecznie niskie temperatury utrzymają się co najmniej do początku lutego.

Wybrane dla Ciebie