Jak działał mechanizm oszustwa?
Według prokuratury, Graczyk manipulował zamkniętymi sprawami w systemie obsługi kancelarii. Wpisywał w nich nowych dłużników – w rzeczywistości były to osoby, które wcześniej występowały jako wierzyciele – i na tej podstawie rozpoczynał fałszywe egzekucje komornicze z ich kont bankowych. W efekcie środki z rachunków kancelarii trafiały na konta, które kontrolował osobiście.
– Podejrzany posługiwał się sfałszowanymi danymi, by legalizować przelewy i ukrywać ślady swojej działalności – wyjaśnił prok. Łukasz Błogowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Zniknął bez śladu
Gdy śledczy próbowali ogłosić Graczykowi zarzuty, okazało się, że opuścił kraj. Nie przebywa na terenie Unii Europejskiej, co utrudnia działania wymiaru sprawiedliwości. Z tego powodu sąd wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu, a prokuratura rozpoczęła międzynarodowe poszukiwania.
– Mężczyźnie grozi od 5 do 25 lat więzienia. Zarzuty obejmują m.in. przywłaszczenie mienia wielkiej wartości i pranie brudnych pieniędzy – dodaje rzecznik prokuratury.
Kancelaria pod lupą, systemy pod znakiem zapytania
Afera w Szczecinie to kolejny przypadek, który rodzi pytania o bezpieczeństwo systemów komorniczych i nadzór nad asesorami. Sprawa ujawnia, jak łatwo jedna osoba z dostępem do danych może doprowadzić do strat liczonych w milionach.
Śledczy nie wykluczają, że w proceder mogły być zaangażowane inne osoby, a skala nadużyć może jeszcze wzrosnąć.
Prokuratura apeluje o pomoc
Organy ścigania apelują do osób, które mogły mieć kontakt z podejrzanym lub posiadają informacje o jego aktualnym miejscu pobytu. List gończy został opublikowany w oficjalnych bazach poszukiwanych.