Wymaz od kobiety pobrano jeszcze tego samego dnia, ale na wynik czekała dwie doby. W tym czasie stan 48-latki się pogarszał. We wtorek (10.11) dowiedziała się, że może zgłosić się do szpitala, ale już nie zdążyła. Wezwano do niej karetkę, ale kobiety nie udało się uratować.
Szpital twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Rzecznik szpitala Bartłomeij Kaźmieczak zaznaczył , że kobieta była przebadana na szpitalnym oddziale ratunkowym i została zakwalifikowana do przyjęcia na oddział, ale nie w trybie pilnym.