Zegarek należał do Hansa Christensena Givarda, 27-letniego Duńczyka podróżującego drugą klasą do Stanów Zjednoczonych w towarzystwie dwóch przyjaciół. Niestety, wszyscy zginęli, gdy Titanic zatonął po zderzeniu z górą lodową. Ciało Givarda zostało później odnalezione, a przy nim znaleziono także inne osobiste przedmioty: paszport, kompas, książeczkę oszczędnościową, portfel z gotówką oraz klucze. Wszystko to ostatecznie trafiło do jego rodziny w Danii.
Zegarek, choć nosi ślady korozji po zetknięciu z zimną, słoną wodą Atlantyku, zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Jak podkreśla licytator Andrew Aldridge, mechanizm czasomierza zatrzymał się dokładnie w momencie, gdy Titanic pogrążał się w morskiej otchłani 15 kwietnia 1912 roku, co czyni go niemym świadkiem jednej z największych tragedii morskich w historii.
Zegarek pozostawał w posiadaniu rodziny Hansa przez ponad sto lat i został udokumentowany na oficjalnej liście rzeczy osobistych, sporządzonej tuż po katastrofie. Co więcej, stanowił on jeden z głównych eksponatów wystawy poświęconej skandynawskim pasażerom Titanica, zorganizowanej w Kopenhadze w 2012 roku. Historia Givarda zainspirowała również powstanie książki w Danii, opisującej losy Duńczyków, którzy znaleźli się na pokładzie feralnego statku.
Choć od tragedii minęło ponad sto lat, zegarek Hansa Givarda przypomina, że za każdą taką katastrofą kryją się ludzkie losy – często zapomniane, ale dzięki takim pamiątkom, ponownie przywoływane do życia.