Zamienił życie sąsiadów w koszmar. Urzędnicy rozkładają ręce
Smród, kał i mocz na klatce schodowej. – Ten fetor zabija człowieka – mówi sąsiadka pana Wiesława. Mężczyzna jest alkoholikiem. Życie swoje i swoich sąsiadów zamienił w koszmar. I chociaż wszystkie instytucje wiedzą o trudnej sytuacji, rozkładają ręce. – To jest święte prawo własności. Ten człowiek mieszka w mieszkaniu, które jest jego własnością. To on decyduje, co w nim robi. To jego wolna własna wola – mówi urzędnik.