Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił, że porozumienie może poważnie zaszkodzić niemieckim finansom, podczas gdy premier Francji Francois Bayrou posunął się do nazwania umowy "kapitulacją". Obawy budzą m.in. nierówne warunki wymiany – Europa zobowiązuje się do zwiększonego importu amerykańskiej energii i obniżenia ceł na wybrane towary, podczas gdy Waszyngton utrzymuje 15-procentowe taryfy na wiele produktów z UE.
Reakcje liderów z innych państw UE były nieco bardziej wyważone – niechętne, lecz pragmatyczne. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez przyznał, że poprze porozumienie, choć "bez entuzjazmu". Z kolei premier Finlandii i irlandzki minister handlu Simon Harris podkreślali, że umowa daje "niezbędną przewidywalność", której gospodarka potrzebuje w czasach globalnej niestabilności.
Ważnym aspektem negocjacji było uniknięcie grożącej wojny handlowej. Jeszcze kilka tygodni wcześniej Unia rozważała wprowadzenie środków anty-przymusowych, które miały ograniczyć dostęp amerykańskich firm do unijnego rynku. Jednak widmo 30-procentowych ceł skłoniło Brukselę do ustępstw. – To najlepsze, co mogliśmy osiągnąć w tak trudnych warunkach – tłumaczył komisarz UE ds. handlu Maros Šefčovič.
Krytycy widzą w porozumieniu nie tylko ekonomiczne, ale i polityczne ryzyko. Premier Węgier Viktor Orbán, nie kryjący sympatii do Trumpa, stwierdził z ironią, że "prezydent USA zjadł von der Leyen na śniadanie". Nawet Manfred Weber, lider Europejskiej Partii Ludowej, określił rezultat jako "kontrolę szkód".
Z drugiej strony Atlantyku reakcje także były powściągliwe. Amerykańska Narodowa Rada Handlu Zagranicznego ostrzegła, że choć umowa może przynieść krótkoterminowe zyski, w dłuższej perspektywie grozi izolacją USA od kluczowego sojusznika i osłabieniem wzajemnego zaufania. Podkreślono też, że wstępne ustalenia nie rozwiązują napięć w kluczowych obszarach, takich jak polityka cyfrowa czy refundacja leków.
Ostateczne szczegóły umowy zostaną ustalone podczas rozmów technicznych w najbliższych tygodniach. Jednak już dziś widać, że – mimo próby pokazania sukcesu – nowa umowa handlowa staje się symbolem europejskiego pragmatyzmu, wymuszonego przez geopolityczne realia i twardą grę prezydenta USA.