ŚwiatRekordowa zamieć paraliżuje Wschodnie Wybrzeże: ponad 5700 lotów odwołanych, Rhode Island bije 48-letni rekord śniegu

Rekordowa zamieć paraliżuje Wschodnie Wybrzeże: ponad 5700 lotów odwołanych, Rhode Island bije 48‑letni rekord śniegu

Wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych wciąż próbuje się otrząsnąć po jednej z najpotężniejszych burz śnieżnych w historii regionu. W poniedziałek 23 lutego 2026 roku potężna zamieć przyniosła rekordowe opady, które sparaliżowały transport, pozbawiły prądu setki tysięcy ludzi i zmusiły władze do wprowadzenia zakazów poruszania się.

sniezycxe
sniezycxe
Źródło zdjęć: © zdjecie AI | redakcja ipolska24.pl

Najbardziej dramatyczny bilans zanotowano w Rhode Island – najmniejszym stanie USA, który stał się epicentrum kataklizmu. W stolicy, Providence, spadło 91 cm śniegu – to wynik, który miażdżąco pobił dotychczasowy rekord stanu z lutego 1978 roku (72,6 cm). Meteorolog Narodowej Służby Meteorologicznej (NWS) Candice Hrencecin z Bostonu nie kryła zaskoczenia: "To całkowicie go zmiażdżyło. Byliśmy równie zszokowani, jak wszyscy inni".

W niektórych rejonach Rhode Island i Massachusetts grubość pokrywy śnieżnej zbliżyła się do 94 cm. Central Park w Nowym Jorku odnotował ponad 48 cm – wynik, który w połączeniu z silnym wiatrem i niemal zerową widocznością uczynił poruszanie się "prawie niemożliwym", jak ostrzegały lokalne służby.

Władze stanowe zareagowały błyskawicznie:

  • Rhode Island i Connecticut wprowadziły zakaz niekoniecznych podróży,
  • Gubernator Massachusetts Maura Healey ogłosiła zakaz poruszania się w południowo-wschodniej części stanu oraz ograniczyła prędkość na Massachusetts Turnpike ("The Pike") do 40 mil na godzinę (ok. 64 km/h), a w praktyce apelowała: "Zdecydowanie zostańcie w domach. Jeśli utkniecie – pomoc może nie dotrzeć do Was na czas".

Skutki burzy odczuli też mieszkańcy – według danych PowerOutage.com ponad 600 tysięcy gospodarstw domowych i firm straciło prąd. Najgorzej było w Massachusetts (blisko 300 tys. odbiorców, w tym 85% na Cape Cod) oraz w New Jersey.

Największy chaos zapanował na lotniskach. Według FlightAware w poniedziałek odwołano ponad 5706 lotów w USA, do USA i z USA – to jedna z największych liczb w historii pojedynczego dnia. Szczególnie dramatycznie wyglądały statystyki nowojorskich portów lotniczych:

  • LaGuardia – 98% lotów odwołanych,
  • JFK – 91% odwołanych (lotnisko obsługuje normalnie ponad 335 tys. pasażerów dziennie),
  • Boston Logan – 92% lotów wychodzących odwołanych,
  • Newark Liberty – również 92%,
  • Philadelphia – 80% redukcji ruchu.

We wtorek sytuacja nie uległa znacznej poprawie – prognozy FlightAware wskazują na kolejne ponad 2000 odwołanych lotów, głównie w rejonie Nowego Jorku i Bostonu. NWS ostrzega, że w niektórych miejscach w pobliżu północno-wschodniego wybrzeża może spaść dodatkowe 30–61 cm śniegu do wtorkowego poranka.

Ostrzeżenia przed zamiecią śnieżną obowiązywały od Karoliny Północnej aż po północny Maine, a miejscami sięgały nawet wschodniej Kanady. Meteorolodzy podkreślają, że tak ekstremalne opady w tak krótkim czasie zdarzają się niezwykle rzadko – zwłaszcza że rekordy padły w miejscach, które zazwyczaj mierzą się z "tylko" dużymi śnieżycami.

Mieszkańcy i służby ratunkowe przygotowują się na kilkudniowe odśnieżanie, usuwanie połamanych gałęzi i przywracanie prądu. Dla milionów Amerykanów z Wschodniego Wybrzeża to nie tylko rekordowa zima – to prawdziwa walka o powrót do normalności.

Wybrane dla Ciebie