Pierwszy lot repatriacyjny z Białorusi z migrantami wylądował na lotnisku w Erbilu.
Pierwszy lot z repatriowanymi irackimi migrantami wylądował w czwartek na lotnisku w Erbilu, przywożąc setki migrantów z Mińska i pogranicza Bruzgi-Kuznica między Polską a Białorusią

Jeden z repatriantów rzucił światło na sytuację na granicy polsko-białoruskiej jako „katastroficzną”, dodając: „Nie ma żadnych praw człowieka, a Unia Europejska zawiodła. Jeśli Unia Europejska nie może ochronić tych 4000 migrantów, jak może chronić kraje?” Podczas konferencji prasowej, która odbyła się na lotnisku, Rzecznik Rządu Regionalnego Kurdystanu, Jutiar Adel, oświadczył, że 431 migrantów, w tym rodziny i dzieci, zostało odesłanych z powrotem do Iraku. Adel zauważył również, że rejestracja do repatriacji jest w toku, ponieważ rząd „dokłada starań, aby zachęcić migrantów utkniętych na granicy polsko-białoruskiej do dobrowolnego powrotu do domu”. Rzecznik odrzucił, że nie było żadnych „politycznych, bezpieczeństwa, a nawet ekonomicznych” powodów, które skłoniły migrantów do ucieczki, przypisując to „dążeniu do bardziej honorowego życia i środków do życia, które zapewnia pobyt w Europie”. Niemniej jednak rzecznik zapewnił, że rząd regionalny przyjął „surowe środki” w celu stłumienia operacji przemytu ludzi. Kryzys migracyjny pojawia się w czasie eskalacji napięć między UE a Białorusią. Bruksela oskarżyła prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę o zorganizowanie napływu migrantów jako część „wojny hybrydowej” mającej na celu wywarcie nacisku na blok w związku z sankcjami. Mińsk zaprzeczył zarzutom.