Spóźnił się na swój proces, twierdził, że jest uzależniony od wszystkiego. Sąd wysłał “artystę” do psychiatry
Najpierw dwie godziny spóźnił się na własny proces, a potem z szelmowską pewnością siebie mówił, że jego obrazy może były ciut za drogie i “kolejny klient może liczyć na zniżkę”. W taki oto sposób recydywista z Pabianic odniósł się do sprawy, za którą grozi mu do 10 lat więzienia. Mężczyzna wymalował 20 “obrazów”, które – podobno – właściciel sklepu mięsnego kupił za dwa miliardy. A potem zażądał zwrotu VAT w wysokości 160 milionów złotych.