Lodowa bariera na drodze na szczyt. Everest sparaliżowany tuż przed sezonem
Niecodzienna przeszkoda zatrzymała przygotowania do tegorocznego sezonu wspinaczkowego na Mount Everest. Ogromny, niestabilny blok lodu odciął dostęp do wyższych obozów, uniemożliwiając wytyczenie kluczowej trasy z bazy po stronie Nepalu.
Problem pojawił się w dolnej części lodospadu Khumbu, gdzie tzw. "doktorzy od lodospadów" – doświadczeni Szerpowie odpowiedzialni za przygotowanie drogi – natrafili na potężny, około 30-metrowy serak. Lodowa bryła znajduje się tuż poniżej obozu pierwszego i skutecznie blokuje dalsze prace.
Eksperci nie widzą obecnie bezpiecznego sposobu na jej ominięcie ani usunięcie. Wspinaczka na niestabilną strukturę została uznana za zbyt ryzykowną, a próby wytyczenia alternatywnej trasy zakończyły się niepowodzeniem. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem pozostaje czekanie, aż lód samoistnie się roztopi i osunie.
Opóźnienie już teraz przekłada się na harmonogram całego sezonu. Zazwyczaj o tej porze trasa na Everest jest przygotowana nawet do trzeciego obozu, tymczasem w tym roku prace utknęły kilkaset metrów poniżej pierwszego. To rodzi obawy, że gdy droga zostanie w końcu otwarta, wspinacze będą zmuszeni do intensywnych prób zdobycia szczytu w krótkim czasie.
Na miejscu przebywa m.in. nepalska himalaistka Purnima Shrestha, która przygotowuje się do swojej kolejnej wyprawy. Jak podkreśla, opóźnienia mogą doprowadzić do powstawania "korków" na szczycie – zjawiska znanego z poprzednich lat, kiedy zdjęcia kolejek na wysokości ponad 8 tysięcy metrów obiegły świat.
Sytuację monitoruje także Sagarmatha Pollution Control Committee, odpowiedzialny za przygotowanie trasy, oraz nepalskie władze. Jednym z rozważanych rozwiązań jest wykorzystanie śmigłowców do transportu sprzętu i ekip powyżej zablokowanego odcinka, by przyspieszyć prace na wyższych wysokościach.
Czas działa jednak na niekorzyść wspinaczy. Najlepsze warunki pogodowe na zdobycie Everestu przypadają zwykle na maj, a każde opóźnienie zawęża tzw. okno pogodowe. Choć istnieje nadzieja, że serak wkrótce się rozpadnie, eksperci podkreślają, że sezon może być w tym roku krótszy i bardziej intensywny.
Mimo globalnych zawirowań, w tym napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i rosnących kosztów podróży, zainteresowanie zdobyciem najwyższego szczytu świata pozostaje duże. Do tej pory wydano już setki pozwoleń, a większość wypraw tradycyjnie planuje wejście od strony Nepalu.
Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna rywalizacja o dach świata może być jeszcze trudniejsza niż zwykle – nie tylko ze względu na warunki naturalne, ale i ograniczony czas na realizację marzeń o zdobyciu Everestu.